Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Jak upadają autorytety

Dziennikarz Wojciech Reszczyński poinformował opinię publiczną na łamach tygodnika „wSieci”, że w Polsce ma miejsce „upadek autorytetów”.

Redaktor wylicza upadłe autorytety: Ryszard Bugaj, Norman Davies, Jadwiga Staniszkis, Adam Strzembosz, sędziowie w ogóle, a zwłaszcza sędziowie Sądu Najwyższego.

Nie trzeba być autorytetem w dziedzinie logiki, żeby odkryć, co łączy wszystkie te upadłe autorytety. Tym czymś jest krytyczne spojrzenie na Prawo i Sprawiedliwość, a zwłaszcza ewolucja – od sympatii do niechęci wobec partii Kaczyńskiego. Dopóki Ryszard Bugaj sympatyzował z tą partią i nie ukrywał, że na nią głosował – był autorytetem, ba, był nawet członkiem specjalnej rady przy prezydencie. Gdy jednak ustąpił z rady i zaczął wypowiadać się krytycznie o władzy – jego autorytet wyparował.

Norman Davies, do niedawna uznawany za zasłużonego historyka i popularyzatora naszych dziejów w świecie anglosaskim, a więc przyjaciela Polski w jakże wrogim nam świecie zachodnim, nagle zmalał, skarlał, skurczył się, a wszystko to dlatego, że nie podoba mu się prezes, o którym wyraził się per „paranoiczny awanturnik”. Spadła z pieca także profesor Staniszkis, która była znana z fascynacji Kaczyńskim, a wiele osób nie mogło zrozumieć, jak taka wykształcona i znająca się na polityce dama mogła sobie wybrać taki obiekt fascynacji. W końcu okazało się, że i ona przejrzała na oczy i zaczęła bić na alarm z powodu wyczynów prezesa oraz jego otoczenia. Od pewnego czasu pani profesor nie jest już autorytetem dla redaktora Reszczyńskiego, podobnie jak nie są nimi sędziowie. „Jest chyba oczywiste – pisze – że brak naszego zaufania do sędziów obejmuje również sędziów Sądu Najwyższego”.

Polityka 20.2016 (3059) z dnia 10.05.2016; Felietony; s. 103
Reklama