Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Po feminizmie

Chyba nie znam kobiety niebędącej feministką.

Mężczyzn też bardzo niewielu. Prawie każdy w miarę kulturalny człowiek jest dziś komunistą/ką i feministą/ką, bo każdy uznaje chrześcijański ideał powszechnego braterstwa ludzi i każdy rozumie, że seksistowskie słowo „braterstwo” obejmuje swym znaczeniem również „siostrzaństwo”. Owszem, ciągle jeszcze zdarzają się nam wpadki, ale chcemy być dobrymi uczniami feminizmu. Doszło wręcz do tego, że czasami odczuwamy swoją męską płeć jako problematyczną. W niektórych sytuacjach społecznych przychodzi nam solidaryzować się ze swym rodem, gdyż czujemy się niepewnie – daje nam to posmak tego, co zawsze odczuwały kobiety.

Zastanawiające, że emancypacja kobiet jest zjawiskiem tak późnym, późniejszym niż emancypacja religijna, narodowa, klasowa. Dopiero narodziny idei jednostki – wolnego i równego innym podmiotu – wyzwoliły roszczenia równościowe kobiet. Świadomość praw osobistych wyprzedziła w tym przypadku świadomość praw i interesów grupowych. Stało się tak zapewne dlatego, że kobiety należące do różnych klas nie mogły dostrzec łączącej je ponad podziałami społecznymi wspólnoty losu i wspólnych interesów, jakkolwiek dzisiaj jest to dla nas oczywiste.

Poza tym system społeczny przez tysiąclecia przekupywał kobiety wizją gwałtownego awansu społecznego po zakończeniu prokreacji. Kobieta starsza, mająca wnuki, w większości społeczeństw nie odczuwała już tak dotkliwie swego poddaństwa wobec mężczyzn, a za to mogła cieszyć się należnym matronie lub „starce” szacunkiem. Piekło kobiet zaludnione było głównie przez te młodsze. Po co niewolić stare baby, na których wdzięki nikt już nie dybie? W taki to sposób prawa ekonomii libido zostały wykorzystane do przekupywania kobiet wizją wyzwolenia w późnym wieku (którego większość z nich zresztą nie dożywała) – i to z pomocą samych kobiet!

Polityka 20.2016 (3059) z dnia 10.05.2016; Felietony; s. 104
Reklama