Jak minister Szyszko chroni środowisko

Zmory natury
Rąbać i strzelać – w tym duchu ma być nowelizowana ustawa o ochronie przyrody.
Odrzucono wszystkie postulaty, które miały ucywilizować myśliwski proceder, takie jak zakaz uczestnictwa dzieci w polowaniach, zakaz dewastujących środowisko polowań zbiorowych.
Getty Images

Odrzucono wszystkie postulaty, które miały ucywilizować myśliwski proceder, takie jak zakaz uczestnictwa dzieci w polowaniach, zakaz dewastujących środowisko polowań zbiorowych.

Wydaje się, że wyrok na Puszczę Białowieską został na razie odroczony. Gdyby mieli ciąć, już by zaczęli.
Przykuta/Wikipedia

Wydaje się, że wyrok na Puszczę Białowieską został na razie odroczony. Gdyby mieli ciąć, już by zaczęli.

Nowy projekt pozbawia dyrektorów parków narodowych prawa do wyznaczania, korygowania, udostępniania i zamykania szlaków, które pozwalało im elastycznie reagować np. w sytuacjach kryzysowych.
Albin Marciniak/Wikipedia

Nowy projekt pozbawia dyrektorów parków narodowych prawa do wyznaczania, korygowania, udostępniania i zamykania szlaków, które pozwalało im elastycznie reagować np. w sytuacjach kryzysowych.

audio

AudioPolityka Joanna Podgórska - Zmory natury

Puszcza na razie ocalała. Decyzja o trzykrotnym zwiększeniu wycinki w nadleśnictwie Białowieża pod pretekstem walki z kornikiem drukarzem nie jest realizowana. To prawdopodobnie efekt silnych nacisków UNESCO, które wpisało Puszczę na listę Światowego Dziedzictwa, i Komisji Europejskiej, która zagroziła Polsce skargą do Trybunału Sprawiedliwości UE. Trwa natomiast wycinka przeciwników wycinek w puszczy.

Na pierwszy ogień poszła oceniająca krytycznie decyzję ministra Jana Szyszki Państwowa Rada Ochrony Przyrody. Ta szacowna, mająca blisko 100 lat tradycji instytucja to niezależny, działający przy ministrze, organ opiniodawczo-doradczy, którego członkowie powoływani byli na pięcioletnią kadencję. Byli. – W przeszłości co najmniej dwukrotnie ministrowie środowiska próbowali pozbyć się niewygodnych członków Rady, ale po zasięgnięciu opinii prawnej rezygnowali, bo chroniła ich właśnie kadencyjność – mówi dr Andrzej Kepel, były przewodniczący PROP. W kwietniu szybką sejmową wrzutką sejmowa większość znowelizowała przepisy i kadencyjność zastąpiła zasadą, że członków PROP minister może odwoływać i powoływać, jak chce.

Miesiąc później Jan Szyszko mailowo odwołał 32 z 39 członków Rady i powołał nowych, bliższych sobie ideowo, m.in. z Polskiego Związku Łowieckiego, Uniwersytetów Rolniczych, SGGW czy swojego byłego społecznego asystenta. Według ministra nowa Rada ma „efektywnie pracować na rzecz użytkowania zasobów przyrodniczych dla dobra człowieka”. – Może należałoby konsekwentnie zmienić nazwę na radę użytkowania zasobów naturalnych – zastanawia się dr Kepel.

W ostatnich miesiącach Polska dokonała zwrotu o 180 stopni w podejściu do przyrody. W środowisku międzynarodowym panuje opinia, że z kraju, który stawiał w pierwszym rzędzie na zachowanie różnorodności biologicznej, przeszliśmy do obozu takich państw jak Chiny, Japonia czy Zimbabwe, które chcą przyrodę przede wszystkim wykorzystywać – mówi. Nie zdziwię się, jeśli wkrótce znów zostaną dopuszczone komercyjne polowania na żubry, a obecna Rada temu przyklaśnie. Czasem odstrzał jest konieczny, ale PROP w poprzednim składzie sprzeciwiała się, by przy tej okazji organizować polowania dewizowe, handlować trofeami czy sprzedawać mięso tych zwierząt restauracjom. Żubr to symbol ochrony przyrody i nie jest dobrze dla świadomości społecznej, gdy ląduje na talerzu w postaci steku. Jest to ewidentnie sprzeczne z ideą ścisłej ochrony gatunkowej, którą jest on objęty na podstawie przepisów krajowych i unijnych.

Ludzie do wymiany

Na drugi ogień poszły krytyczne wobec wycinki puszczy ekologiczne organizacje pozarządowe, które starały się o unijne granty. W 2016 r. do programu LIFE zgłoszono 40 projektów z Polski. Sześć otrzymało pozytywną opinię Komisji Europejskiej. Z pieniędzy unijnych miałoby zostać pokryte 60 proc. wartości projektów. Pozostałe 40 proc. to środki pochodzące z funduszy własnych organizacji zgłaszających projekt i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Procedura jest taka, że projekty najpierw musi zaopiniować pozytywnie NFOŚiGW i wystawić promesę na dofinansowanie. Dopiero potem przygląda się im Unia. – Wydano nam promesę na dofinansowanie programu ochrony bociana, podjęliśmy negocjacje z Komisją Europejską, a kiedy udało się je zakończyć, przyszła decyzja, że Fundusz wycofuje się z wcześniejszej deklaracji – mówi dyrektor Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków Roman Kalski. Skończy się na tym, że ochronę polskich bocianów sfinansują Niemcy, bo PTOP zwróciło się o pomoc do swojego wieloletniego partnera, niemieckiej fundacji Vogelschutz Komitee, i ma od niego otrzymać 1,7 mln zł.

W podobnej sytuacji znajdują się jeszcze cztery inne organizacje, którym NFOŚiGW cofnął promesę. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków zaproponowało projekt związany z ochroną cietrzewi. Spośród wszystkich projektów, które z całej Europy napłynęły w tej edycji programu LIFE, Komisja Europejska oceniła go najwyżej. Poprzedni, realizowany przez OTOP program ochrony wodniczki, dostał tytuł Best of the best – najlepszy z najlepszych. W odpowiedzi na prośbę o uzasadnienie decyzji Donata Bieniecka-Popardowska z NFOŚiGW odpisała: „Przeznaczanie funduszy publicznych na nieskoordynowane przedsięwzięcia o niepewnej efektywności ekologicznej mogłoby być postrzegane jako niegospodarność i nieprzemyślane dysponowanie środkami przeznaczonymi na ochronę środowiska”.

Pieniędzy nie dostanie również Klub Przyrodników oraz Fundacja EkoRozwoju. Otrzymają je tylko Lasy Państwowe i Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, mimo że zgłoszone przez nie projekty dostały od Komisji Europejskiej niższą ocenę niż te, którym cofnięto promesę. Trudno znaleźć racjonalne powody takiej decyzji. Jeśli Fundusz jej nie zmieni, projekty przepadną. A tzw. projekty lajfowe to największe, najważniejsze i najbardziej prestiżowe unijne programy ekologiczne. Przepadnie wiele milionów euro, które Unia miała na nie przeznaczyć. Pomogłyby nie tylko przyrodzie, ale także lokalnym społecznościom w rejonach, gdzie miały być realizowane. Rzecznik NFOŚiGW w przesłanym nam oświadczeniu pisze: „Zarząd NFOŚiGW nie musi uzasadniać swoich decyzji w tym zakresie”. Nie sposób nie zauważyć, że odrzuconych łączy jedno – ostro krytykowali ministerialny pomysł zwiększenia wycinki w Puszczy Białowieskiej. No i zostali ukarani.

Już trwa wymiana kadr w instytucjach związanych z ochroną przyrody, a z ogłoszonego projektu nowelizacji ustawy o ochronie środowiska wynika jasno, że minister Szyszko zamierza całkowicie przejść na ręczne sterowanie. Pisowski centralizm objawia się w pełnej okazałości. Konkursy – jak np. na stanowisko generalnego dyrektora ochrony środowiska – zastąpią ministerialne nominacje. To oznacza ścisłe podporządkowanie takich organów ministrowi, który według uznania może pozbywać się ich członków, jeśli podpadną niewygodnymi poglądami.

Dziś osoby pełniące funkcje regionalnego konserwatora przyrody muszą spełniać wymóg przyrodniczego wykształcenia. Ma być zniesiony. Wystarczy dowolne wykształcenie wyższe. W przypadku odwołania dyrektora parku narodowego jego obowiązków nie musi, jak dotychczas, przejąć zastępca na najwyżej 6 miesięcy, ale pracownik pełniący funkcję kierowniczą (kierownik administracji lub księgowości?) na rok. „Półroczny termin jest w normalnych warunkach wystarczający na powołanie nowego dyrektora” – pisze w uwagach do projektu Klub Przyrodników. – Problemy, jakie napotyka minister w powoływaniu nowych dyrektorów parków narodowych w tym terminie są spowodowane przez decyzje samego ministra, który odwołując w ciągu kilku miesięcy, bez podania uzasadnień, wielu dyrektorów parków cieszących się szacunkiem w gronie zawodowym ochrony przyrody, zniweczył autorytet stanowiska dyrektora parku, co może skutkować niedoborem kandydatów”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną