Kraj

Czy można zdelegalizować ONR? Platforma przygotowała wniosek

Łukasz Dejnarowicz / Forum
„ONR wielokrotnie dopuszczało się propagowania faszyzmu, nawoływania do nienawiści i znieważania z powodu koloru skóry, narodowości czy wyznania” – czytamy we wniosku o delegalizację.

Jednym z dwóch adresatów wniosku jest Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy (wywodzący się z SLD), bo to on jako prezydent sprawuje nadzór nad ONR, który ma siedzibę w tym mieście, i to on ma prawo wystąpić do sądu o rozwiązanie organizacji. Może to też zrobić prokurator, dlatego posłowie wnioskują właśnie do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. „W związku ze stwierdzeniem rażących i uporczywych naruszeń prawa przez Stowarzyszenie Obóz Narodowo-Radykalny zwracamy się o złożenie do właściwego Sądu wniosku o rozwiązanie Stowarzyszenia ONR” – napisali posłowie PO. 

PO przygotowała wniosek w związku z wydarzeniami w Gdańsku, do których doszło podczas pogrzebu Inki oraz Zagończyka. Tam właśnie członkowie KOD zostali zaatakowani przez ONR. Popychano ich, wyzywano, wyrywano transparent KOD. Działacze Komitetu opuścili plac przed bazyliką Mariacką w eskorcie policjantów, a ONR-owi pozwolono zostać na uroczystościach.

ONR równie mocno przypomniał o swoim istnieniu już w kwietniu, podczas mszy w katedrze białostockiej, która była częścią obchodów 82. rocznicy założenia organizacji. Cudzoziemscy studenci w Białymstoku zostali ostrzeżeni, aby nie wychodzili na ulicę w tamten weekend.

Posłowie PO wykazują, że członkowie ONR-u wielokrotnie naruszali prawo. Powołują się na dwa artykuły Kodeksu karnego. Pierwszy o propagowaniu faszyzmu i nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych czy rasowych. Drugi traktujący o publicznym znieważaniu z powodu koloru skóry, narodowości, wyznania.

Jednym z argumentów za delegalizacją ONR-u, podanym we wniosku, są faszystowskie pozdrowienia wznoszone przez działaczy stowarzyszenia. Narodowcy tłumaczą, że to rzymski salut. Innego zdania był sąd, który za hejtowanie skazał w 2010 roku trzech działaczy ONR-u na pół roku więzienia w zawieszeniu. Na podstawie akt tej właśnie sprawy sądowej sąd zdelegalizował, na wniosek opolskiej prokuratury, ONR z Brzegu.

ONR zalegalizowany

ONR stworzyła w 1934 r. grupa radykalnych, młodych działaczy, która odeszła z utworzonego przez Romana Dmowskiego Obozu Wielkiej Polski. Aktywiście chcieli używać ostrzejszych metod wobec politycznych przeciwników. Napadali na działaczy PPS, słynęli z antysemityzmu, propagowania getta ławkowego, numerus clausus na uniwersytetach, oskarżano ich o morderstwa polityczne. Wzorowali się na faszyzmie włoskim, nosili jednolite umundurowanie i pozdrawiali się rzymskim salutem.

ONR legalnie działa od 2003 r. Zanim został zarejestrowany, sąd w Opolu uznał, że przedwojenny ONR był „organizacją skrajnie prawicową, głosił antysemityzm, jawnie walczył z rządem i czerpał z wzorów faszystowskich”. Dopiero po wykreśleniu ze statutu odwołań do przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego stowarzyszenie zostało zarejestrowane. W deklaracji ideowej jednym z celów jest „Opowiedzenie się za koncepcją Narodu organicznego i hierarchicznie zorganizowanego, w przeciwieństwie do zmitologizowanego dziś egalitaryzmu, który przyniósł rozkład tradycyjnych wspólnot i naturalnego porządku”.

15 lat temu w zeszycie szkoleniowym „narodowców” zapisano, że „na manifestacjach nie można maszerować w zbitej, zrewoltowanej kupie, to nie tylko kompromitujące, medialnie szkodliwe, ale ukazujące zanarchizowanie szeregów, sugerujące idący motłoch”.

Kiedy Młodzież Wszechpolska stała się na radykalnej prawicy potęgą i koalicyjny PiS wprowadził ją do ministerstw, ONR zrozumiał, że wizerunkowe ugrzecznienie musi się opłacić. Dziś mówią, że dawny agresywny wizerunek skinheadowski to część ich historii, ale przez ostatnich kilka lat wiele rzeczy naturalnie się zmieniło. Chętnie np. eksponują młode kobiety o słowiańskiej urodzie. – Kobieta biologicznie ma zadbać o czystość krwi. Nie mają ich wiele w organizacji, ale eksponują je, aby dodać sobie atrakcyjności – mówi prof. Rafał Pankowski, z antyrasistowskiego stowarzyszenia Nigdy Więcej, wykładowca Collegium Civitas. Kobiet jest w ONR kilkadziesiąt, ale wciąż dołączają nowe. A ile jest wszystkich członków ONR? Nie wiadomo. Sami podają, że kilkanaście tysięcy, badacze ruchów radykalnych twierdzą, że najwyżej tysiąc, ale przyznają, że ostatnio chętnych przybywa. Aby zostać pełnoprawnym członkiem trzeba przejść okres kandydacki, zdać określone egzaminy. Proces przyjmowania jest tajemnicą i trwa dość długo.

Co w programie ONR

Mówią, że nie chcą UE ani NATO. Są przeciwnikami aborcji i eutanazji, in vitro i „homozwiązków”. Są za „Wielką Polską katolicką” i silnie scentralizowaną gospodarką. Jak mówił w wywiadzie dla POLITYKI prof. Tomasz Szlendak, „narodowcy” przypięli się do kulturowego katolicyzmu, bo z jednej strony kojarzy się patriotycznie, a z drugiej ze względu na osaczenie radykalnym islamem. Religia to dla nich jedynie zestaw narzędzi symbolicznych.

Poza wiecami czujnie starają się nie epatować tym, co zapisane w ich deklaracji ideowej. Na przykład odrzucenie „ideologii praw człowieka” jako niedającej pogodzić się z doktryną chrześcijańską. Opowiadają się za „koncepcją Narodu organicznego i hierarchicznie zorganizowanego”.

Naczelna zasada Kaczyńskiego brzmi: po prawej stronie to już tylko ściana. W PiS przyznają, że na dziś strategia jest taka, by nie dopuścić, aby narodowcy rośli w siłę. Z tego powodu premier Szydło zlikwidowała Radę ds. walki z rasizmem i ksenofobią, a szef MSW Mariusz Błaszczak mówi, że w Gdańsku policja zachowała się prawidłowo, dlatego wpuszczają ONR do szkół z wykładami o patriotyzmie. PiS pozwala im na wiele i w ten sposób straszy prawicowym ekstremizmem. Przy tym oczekuje, że wszyscy zbiegną się pod pisowskie sztandary. To prawda, że na tle stowarzyszenia takiego jak ONR partia Kaczyńskiego wychodzi na umiarkowaną prawicę. Na razie minister Ziobro nie odpowiedział na apel w sprawie delegalizacji ONR-u. Ale biorąc pod uwagę, że ONR dostał od tej władzy akceptację, to Ziobro pewnie nie odpowie albo ten wniosek zdyskredytuje.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną