Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Bohater naszych czasów

Niełatwe było nasze dzieciństwo w PRL.

W latach stalinowskich jedną z form represji był obowiązek czytania, choćby „po łebkach”, powieści Michaiła Lermontowa „Bohater naszych czasów”. Ćwiczyliśmy nasze młode umysły, analizując stan ducha Grigorija Aleksandrowicza Pieczorina, który – jak to bohater epoki romantyzmu – był pokręcony i męczył się na tym świecie.

Jakże odmiennych mamy bohaterów dzisiaj! Bohater naszych czasów to młody polityk, człowiek bez wątpliwości, taki jak na przykład Patryk Jaki, jeszcze ząbkujący wiceminister sprawiedliwości, czy gwiazda sezonu – Bartłomiej Misiewicz, jeden z filarów MON, prosto z ławy studenckiej. Już sam ich wiek stanowi dla opinii publicznej pewien problem. Do czego prowadzi zbyt wczesna kariera, świadczą na przykład losy pana Ziobry. Na ogół, zanim zacznie się pełnić odpowiedzialną rolę w życiu, np. lekarza czy sędziego, trzeba zdobyć wykształcenie, ukończyć aplikację, staż czy specjalizację, nabrać rozumu, wiedzy i doświadczenia. Zawrotne kariery w rządzie PiS świadczą o tym, że albo mamy do czynienia z geniuszami, albo stanowiska, jakie ci geniusze dostają, nie są traktowane poważnie, raczej na zasadzie Lenina, że nawet kucharka będzie mogła zostać ministrem. Kiedy na widok młodzieńca wojsko skanduje: „Czołem panie ministrze!”, przecieramy oczy ze zdumienia. Młody człowiek lepiej by wyglądał w czapce studenckiej niż w laurowym wieńcu na skroni.

Jak to się robi, żeby w wieku 30 lat, a więc ze skromnym bagażem, zostać aparatczykiem z nomenklatury? Niech odpowie sam zainteresowany. Jego własnoręcznie napisany życiorys to swoista instrukcja, jak przyjść na świat w odpowiedniej rodzinie, jak postawić na właściwego konia i (przepraszam za słowo) jak dopiąć swego.

Polityka 38.2016 (3077) z dnia 13.09.2016; Felietony; s. 94
Reklama