Kraj

Więzienie za nazizm

Surowy wyrok za spalenie kukły Żyda. Sąd powiedział „nie” coraz częstszym aktom nienawiści

Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Sąd wydał wyrok dziesięciu miesięcy bezwzględnego więzienia dla mężczyzny, który spalił kukłę Żyda.

Ten wyrok powinni przemyśleć prokuratorzy i ci, którzy przekonują, że wciąż przesadą są ostrzeżenia o pladze antysemityzmu i tendencjach neonazistowskich.

Dziesięć miesięcy bezwzględnego więzienia to wyrok dla mężczyzny, który w listopadzie ubiegłego roku spalił na wrocławskim rynku kukłę Żyda. Wokół płonęły pochodnie i powiewały biało-czerwone flagi (sam „bohater” wydarzenia miał na rękawie opaskę, a na szyi szalik w polskich barwach). Zaś zachwycony tłum nacjonalistów spod znaku ONR wył, a to z zachwytu dla występu swojego lidera, a to z nienawiści do Żydów, Arabów i wszelkich „obcych” (czy raczej Innych).

Znamienne, że wymierzona kara jest wyższa od żądanej przez prokuraturę (ta domagała się dla oskarżonego dziesięciu miesięcy prac społecznych). Sąd dał więc do zrozumienia, że nie zgadza się z częstym zwłaszcza ostatnio wśród organów ścigania pobłażaniem dla aktów nienawiści uzasadnianych uczuciami narodowymi i patriotyzmem oraz dla propagowania idei faszystowskich.

Sędzia Marek Górny podkreślił, że szkodliwość takich czynów jest ogromna, a niższa kara byłaby sygnałem rozzuchwalającym potencjalnych naśladowców. Nie dał się też nabrać na wywody oskarżonego, jakoby chodziło jedynie o polityczny performance, niewynikający wcale z antysemityzmu, lecz z miłości do ojczyzny. Tymczasem po sugestie interpretacyjne na takim poziomie często sięgali śledczy, by umorzyć postępowania w podobnych sprawach.

Faktycznie, ten wyrok nie dotyczył spalenia byle szmacianej kukły ani nawet wyrażania poglądów. Dotyczył propagowania nienawiści wedle wzorców III Rzeszy. Coraz częściej w Polsce akceptowanego, a więc coraz groźniejszego.

Reklama

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną