Czy zatrzymanie Józefa Piniora to typowa pokazówka?

Piniorgate
Czy szlachetny opozycjonista może być łapówkarzem? Oczywiście może, bo z ludźmi bywa różnie. A konkretnie, czy Józef Pinior jest łapówkarzem? To mało prawdopodobne, orzekł sąd i wypuścił go na wolność.
Józef Pinior
Dominik Sadowski/Agencja Gazeta

Józef Pinior

Ulotki z protestu przeciwko zatrzymaniu Józefa Piniora
Jakub Walasek/Reporter

Ulotki z protestu przeciwko zatrzymaniu Józefa Piniora

audio

AudioPolityka Piotr Pytlakowski - Piniorgate

Cała ta historia przypomina powtórkę z historii. O szóstej rano po Piniora przyszli agenci CBA. W scenariuszu mały retusz, po Barbarę Blidę o szóstej rano przyszli funkcjonariusze ABW. I tu, i tam chodziło o znane osoby, cieszące się autorytetem i uważane za uczciwe. I tu, i tam czekały w gotowości kamery. I tu, i tam powodem operacji była rzekoma korupcja.

Spektakularne zatrzymanie Józefa Piniora, byłego europosła (z listy SDPL) i byłego senatora (z listy PO), jednego z najbardziej zasłużonych działaczy opozycji w czasach PRL, było wielkim zaskoczeniem. – Każdy, ale nie Józek – tak zareagowali prawie wszyscy jego przyjaciele z dawnych lat.

Poręczenia za Piniora złożyli m.in.: Władysław Frasyniuk, Karol Modzelewski, Henryk Wujec, Danuta Kuroń, Krystyna Stachowiak, Jan Lityński, Janusz Pałubicki, a nawet wrocławski senator z ramienia PiS Jarosław Obremski, z którym Pinior przegrał rywalizację w ostatnich wyborach. Jedynie dawny lider Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki odciął się od kolegi z opozycji i oświadczył, że nie wyobraża sobie, aby zarzuty stawiane przez prokuraturę były nieprawdziwe.

Suwerenna decyzja z centrali

Poznański Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wydał oszczędny komunikat o zarzutach. Pieniądze miało dawać dziewięciu dolnośląskich biznesmenów, a odbiorcami byli Józef Pinior i jego wieloletni społeczny asystent Jarosław Wardęga (obaj nie chcą, aby ich nazwiska ukrywać za inicjałami). Łapówki miano wręczać w zamian za pomoc w załatwianiu na lokalnym szczeblu ważnych dla biznesmenów spraw. Jarosławowi Wardędze postawiono siedem zarzutów, a Piniorowi dwa. Raz miał dostać 40 tys. zł, a drugi raz 6 tys. W jakich okolicznościach, od kogo i za co konkretnie, tego naczelnik wydziału prokurator Piotr Baczyński już nie ujawnił.

Prok. Baczyński to ważna postać tego spektaklu, rola prawdziwie dramatyczna. Podczas konferencji prasowej łamiącym się głosem oświadczył, że Pinior to jego osobisty bohater walki z komuną i dlatego tak trudno oskarżać go teraz i wnioskować o areszt. Ale musi to uczynić, bo tak nakazuje prawo. Zapytany, czy to jego suwerenna decyzja, czy jedynie wykonanie polecenia z Warszawy, nie odpowiedział.

Nie wydaje się, aby decyzja o wniosku aresztowym wobec Józefa Piniora zapadła na poznańskim szczeblu. W podobnych przypadkach, wobec stosunkowo niskiej szkody, przy maksymalnym zagrożeniu karą do 8 lat, sądy ferują wyroki w zawieszeniu, szczególnie jeżeli oskarżeni nie byli wcześniej karani. Prokuratury wnioskują o areszt jedynie w ostateczności. Częściej sięgają po inne środki zapobiegawcze: dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju czy kaucję. To wystarczające zabezpieczenie dla dobra śledztwa, szczególnie kiedy trwa już ponad półtora roku i wydaje się, że wszystkie dowody są zgromadzone. Inna rzecz, czy są to dowody wystarczająco mocne dla sądu.

Sędzia Sądu Rejonowego w Poznaniu Monika Smaga-Leśniewska po trwającej ponad siedem godzin rozprawie odrzuciła wniosek prokuratury o areszt dla Józefa Piniora, Jarosława Wardęgi i biznesmena Krystiana S. Uznała, że prawdopodobieństwo, iż popełnili zarzucane im czyny, nie jest na tyle wysokie, aby umieszczać ich za kratami. Materiał dowodowy nie przekonał jej, że w przypadku Józefa Piniora można mówić o winie umyślnej. Dlatego nie zasądziła nawet kaucji i dozoru.

Były senator po wyjściu z sali rozpraw powiedział dziennikarzom, że znalazł się w sytuacji jak z Kafki. Urojone zarzuty, urojona sprawa. I powtórzył to, co wcześniej oświadczył prokuratorowi: „Nie brałem łapówek”. Jego słowa, że to policyjne państwo rządzone przez PiS zafundowało mu życie na podsłuchu, oburzyły ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Zaprotestował z trybuny sejmowej, mówiąc, że o zgodę na kontrolę operacyjną Piniora wystąpił do prokuratora generalnego w kwietniu 2015 r. szef CBA z ramienia PO Paweł Wojtunik. „Jeśli ktoś temu panu zafundował życie na podsłuchu, to rząd PO” – mówił Kamiński. Podsłuch trwał od kwietnia do listopada 2015 r. „Upolitycznianie tej sprawy jest bezzasadne. Mamy do czynienia z sytuacją o charakterze kryminalnym” – oświadczył, dodając, że w jego ocenie działania Wojtunika były słuszne. Po raz pierwszy zdarzyło się, że Kamiński pochwalił poprzedniego szefa CBA.

Łapówka nie trafia na konto

Mariusz Kamiński miał rację, że to CBA kierowane przez Pawła Wojtunika inwigilowało Józefa Piniora i jego otoczenie. Powodem był donos. Sprawę realizował ówczesny szef delegatury CBA we Wrocławiu Zbigniew Stawarz. – To bardzo sprawny rzemieślnik, policjant z krwi i kości – ocenia jeden z byłych szefów CBA. – Na pewno nie bawiłby się w prowokacje.

Ale według osób znających ustalenia, wiara Kamińskiego, że treści z podsłuchów jednoznacznie świadczą o kryminalnym procederze, jest błędna. Dlatego dowody zebrane przez CBA Wojtunika nie pozwoliły poprzedniej Prokuraturze Generalnej na postawienie komukolwiek zarzutów. Nagrane rozmowy dotyczyły interwencji senatorskich, biznesmeni żalili się na błędne decyzje urzędników. O pieniądzach nie mówiono w sposób pozwalający jednoznacznie uznać, że tłem była korupcja. Nigdy nie padło, że w zamian za łapówkę senator coś załatwi. Obrońca Piniora mec. Jacek Dubois jest przekonany, że owe 46 tys. zł, wskazywane przez prokuraturę jako nielegalna korzyść osiągnięta przez byłego senatora, to była zwykła pożyczka udzielona jego klientowi przez zaprzyjaźnionego biznesmena.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną