Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Procedury

Przeczytałem artykuł w „Rzeczpospolitej” (17 listopada), że zanosi się na pośmiertne zdegradowanie generała Jaruzelskiego do stopnia szeregowca.

Nigdy u nas za wiele koszmarno-idiotycznych pomysłów, więc realizacji i tego nie można wykluczyć. Samego Wojciecha Jaruzelskiego, świętej pamięci, w najmniejszej to już mierze nie dotyczy, bo stanął już dawno przed innymi (o ile istnieją) sądami, przed którymi i nam przyszłoby się zameldować. Zresztą w podręcznikach występować będzie na wieki w rzeczywistej randze już choćby z tego powodu, że trudno będzie wytłumaczyć następnym pokoleniom, iż stan wojenny wprowadził prosty żołnierz. Jakaż jednak, pomimo to, chora satysfakcja dla rzeczy instygatorów!

Komuchy nie zdegradowały np. Piłsudskiego, choć nieźle im zalazł za skórę, to my będziemy lepsi. Podtytuł głosi: „Szefostwo MON nieoficjalnie wspiera pomysł degradacji byłego prezydenta. Problemem jest brak procedur”. Jerzy Bukowski dorzuca zaś: „W Belwederze rozmawiałem z ministrem Antonim Macierewiczem, który powiedział mi, że byłby w stanie zdegradować Jaruzelskiego choćby jutro, gdyby miał podstawę prawną”. Wtóruje Macierewiczowi Bartosz Kownacki „Widelec”. Ależ nie wątpię ani przez chwilę, że patriota 2016 r. i jego przyboczni „byliby w stanie”, a podstawę prawną zawsze da się sprokurować. Podobnie da się wynaleźć odpowiedni paragraf do zabdykowania po 220 latach Stanisława Augusta Poniatowskiego czy odebrania tytułu hetmana Franciszkowi Ksaweremu Branickiemu.

Nie mam złudzeń, że wielu jest chętnych do napisania historii Polski od nowa, do czego zresztą aktualna reforma oświaty daje wyjątkową okazję. Pieje więc poseł PiS Stanisław Pięta: „Wolna, niepodległa Polska musi czcić swoich bohaterów, a nie tych, którzy utrwalali okupację”. Uwaga, panie Pięta, uwaga. Nie chodzi tylko o to, że w zmiennych czasach nader różnych ludzi uznawało społeczeństwo (nie wspominając już nawet o jego wewnętrznych podziałach) za swoich bohaterów i nie tak samo pojmowało pojęcie „okupacji”.

Polityka 51.2016 (3090) z dnia 13.12.2016; Felietony; s. 104
Reklama