Ja bym Macierewicza nie lekceważył
Rządzić Macierewicz lubi. Zostało mu to ze szkolnego harcerstwa.

Kiedy Wokulski decyduje się puścić klacz Sułtankę na wyścigach, idzie odwiedzić ją w stajni. „Żłób był nowy i pełny, drabina toż samo, na podłodze leżała świeża słoma. Pomimo to bystre oko dyrektora dojrzało jakąś niestosowność, krzyknął bowiem:

– Cóż za porządek, panie Ksawery, do stu par diabłów!... (...) Drugi pomocnik dyrektora ukazał się tylko na chwilę. Spojrzał, zniknął i z korytarza zawołał: – Wojciech!... do stu tysięcy diabłów... Zaraz mi zrób porządek, bo ci to wszystko każę położyć na stole.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj