Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Brzydkie pytania

Przy-PISy Redaktora Naczelnego

Polska dyplomacja – to niedługo będzie odpowiednik dawnego obraźliwego „polnische Wirtschaft” – otóż polska dyplomacja odniosła jeden niewątpliwy sukces: mówi się o nas na świecie. Doświadczyłem tego osobiście, i osobliwie, podczas międzynarodowej konferencji poświęconej polityce i gospodarce światowej (ok. 300 uczestników; politycy, biznes, profesura, z 30 krajów Zachodu; miejsce: Waszyngton). Polska była tu wymieniana jako jedno z wewnętrznych zmartwień Zachodu, gdzieś między Turcją a Węgrami, w godnym – trzeba przyznać – towarzystwie, bo z Ameryką Donalda Trumpa i podążającymi w nieznane Brytyjczykami.

Ameryką, rzecz jasna, wszyscy przejmują się najbardziej, choć eksperci, zszokowani wyborem Trumpa, pomału dochodzą do siebie. Po ostatnich spektakularnych porażkach nowego prezydenta – najpierw w sądach w sprawie dekretów migracyjnych, a teraz w Kongresie przy próbie uchylenia tzw. Obamacare – dominuje pogląd, że amerykański system polityczny udowodnił swoją odporność na ekscesy władzy wykonawczej, że prezydent odebrał kolejne lekcje realizmu i pokory. I że rozpoczął się etap dojrzewania nowej administracji, o której zresztą opowiada się, że jest w stanie kompletnego chaosu personalnego, niedecyzyjności, braku kierunku. Wszyscy jednak mają nadzieję, że prezydent Trump skończy wreszcie kampanię wyborczą i nabierze, właściwej dla urzędu, powagi. Dla politologów Polska jest tu ciekawym punktem odniesienia, laboratorium, gdzie testowane już były polityczne i propagandowe narzędzia (ataki na media, sądy, opozycję itd.), po które sięga dziś prezydent USA.

Geopolitycznie Polska ma znaczenie jako ewentualny czynnik rozkładowy Unii (pytania o ewentualny Polexit padają całkiem serio), a także ze względu na szczególne relacje z Rosją.

Polityka 13.2017 (3104) z dnia 28.03.2017; Komentarze; s. 5
Oryginalny tytuł tekstu: "Brzydkie pytania"
Reklama