Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Zamach na fakty

Kadr z zapisu „eksperymentu” komisji Macierewicza dokonanego na modelu fragmentu samolotu Kadr z zapisu „eksperymentu” komisji Macierewicza dokonanego na modelu fragmentu samolotu materiały prasowe MON

Komisja MON złożona z ekspertów Antoniego Macierewicza, która miała zbadać przyczyny katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r., wreszcie odsłoniła karty. Niestety, przedstawiona przez nią wersja zdarzeń to ciąg przemilczeń, manipulacji i kłamstw na temat przyczyn tragedii. Według komisji najważniejszą, choć nie jedyną, przyczyną katastrofy była eksplozja ładunku termobarycznego w środkowej części kadłuba tupolewa. Teza podparta niby-eksperymentem wykonanym na wojskowym poligonie z użyciem czegoś, co przypominało odtworzony fragment kadłuba. Tyle że „eksperci” Macierewicza nie podali argumentów na rzecz własnej teorii, które odwoływałyby się do badań szczątków Tu-154M czy ciał ofiar, poza zapewnieniami o „podobieństwach”. Nie odniesiono się do faktu, że „czarne skrzynki” nie zanotowały żadnego dźwięku, wzrostu ciśnienia ani reakcji pasażerów.

Twierdzenia o serii awarii na pokładzie samolotu prezydenckiego nie mają żadnej mocy, jeśli nie uwzględnia się, że już przed zderzeniem z brzozą samolot zawadzał o drzewa, poważnie uszkadzając skrzydła, których fragmenty wpadały do silników (stąd odnotowane przez rejestrator parametrów lotu zakłócenia w ich działaniu). W internecie dostępne są zdjęcia krawędzi skrzydeł, na których widać, o jak wiele drzew, niekiedy naprawdę sporych rozmiarów, zawadziła prezydencka maszyna.

Kłamliwa jest również teza – podparta rzekomymi badaniami, w tym przypadku niewielkiego modelu tupolewa – o tym, że po utracie końcówki skrzydła nie miał prawa wykonać obrotu wokół własnej osi. Zamiast pokazywać wyniki kosztownych zapewne „eksperymentów”, członkowie komisji Macierewicza powinni odnieść się do zapisu „czarnych skrzynek”, z których jasno wynika, że tuż przed zderzeniem z ziemią samolot obrócił się tak mocno, że w rejestratorze parametrów lotu skończyła się skala.

Polityka 15.2017 (3106) z dnia 11.04.2017; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 8
Reklama