My, normalsi…
Nie od dziś wiadomo, że normalizacja to siła potężna, choć działająca podskórnie i długofalowo.

W czasach zamętu i aksjologicznej dezorientacji na czoło wszech wartości wysuwa się normalność. Już nie o wolności, równości, demokracji marzy dziś filister, nie o miłości i braterstwie, lecz o świętej normalności, siostrze świętego spokoju. A przyjrzeć by się temu przewrotnemu marzeniu naszej epoki... Za czym tak tęsknimy, powtarzając, że niczego wielkiego nie chcemy, jeno „odrobiny normalności”, „życia w normalnym kraju”? Nie uszło to marzenie uwadze polityków.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj