Kraj

My, normalsi…

Nie od dziś wiadomo, że normalizacja to siła potężna, choć działająca podskórnie i długofalowo.

W czasach zamętu i aksjologicznej dezorientacji na czoło wszech wartości wysuwa się normalność. Już nie o wolności, równości, demokracji marzy dziś filister, nie o miłości i braterstwie, lecz o świętej normalności, siostrze świętego spokoju. A przyjrzeć by się temu przewrotnemu marzeniu naszej epoki... Za czym tak tęsknimy, powtarzając, że niczego wielkiego nie chcemy, jeno „odrobiny normalności”, „życia w normalnym kraju”? Nie uszło to marzenie uwadze polityków.

Polityka 20.2017 (3110) z dnia 16.05.2017; Felietony; s. 96
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wybuchowe wesele. Zostali bez domu i z kredytem na całe życie

W jednej chwili wesele Wawrzyniaków zamieniło się w koszmar. Każdego dnia nurtuje ich pytanie: jak tu obchodzić rocznicę?

Norbert Frątczak
18.07.2021