„Polityka” prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Państwo kelnerów

Przy-PISy Redaktora Naczelnego

Władze państwowe mogą teraz działać jak biznesmen Falenta i jego kelnerzy.

W głośnej ostatnio sprawie Małgorzaty Sadurskiej w sumie najciekawsza jest sprawa ks. Kazimierza Sowy. Samo przejście byłej szefowej Kancelarii Prezydenta do zarządu PZU (jeśli, jak zażartował jej klubowy kolega, „wygra konkurs”) nie zbulwersowałoby tak opinii publicznej, gdyby nie wysokość zarobków przyszłej wiceprezes. Partyjne nominacje do spółek Skarbu Państwa – na skalę niespotykaną za żadnych wcześniejszych rządów – już zdążyły spowszednieć. Ale pensja w okolicach 90 tys. zł miesięcznie dla działaczki partyjnej wywołała poruszenie tabloidów, a więc zapewne wzburzenie tzw. zwykłych Polek i Polaków, w imieniu których, jak wiadomo, władza sprawuje władzę. No i co w takiej sytuacji robi partia? Partia, jak zawsze podobno radzą piarowcy, musi aferę przykryć. Więc TVP „ujawniła” kolejne kawałki taśm nagranych w 2014 r. w restauracji Sowa i Przyjaciele. Padło, nomen omen, na księdza Sowę, „ulubionego duchownego liberałów”, jak przedstawiała go bulwarówka. Z imieninowych gadek przy alkoholu najbardziej zaszokowały polityków PiS i komentatorów TVP wypowiadane przez księdza tu i ówdzie przekleństwa oraz – uwaga – powtarzane przez niego plotki o ewentualnej nominacji posła Aleksandra Grada z PO do spółki Tauron. Przekaz prosty jak uchwyt cepa: Grad tam, Sadurska tu, o co chodzi?

Mimo wszystko zatrzymajmy się chwilę przy „aferze ks. Sowy”.

W dołączonej niedawno do POLITYKI książeczce Timothy’ego Snydera „O tyranii” jest fragment o tym, jak zabójcze dla publicznego wizerunku właściwie dowolnej osoby jest „ujawnianie” szczegółów jej prywatnego życia i prywatnych wypowiedzi.

Polityka 24.2017 (3114) z dnia 12.06.2017; Komentarze; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Państwo kelnerów"
Reklama