Masz głos
By uleczyć się z mizoginii, trzeba najpierw „zdeseksualizować” kobietę. Dopóki się tego nie przećwiczy, nie zobaczy się w kobiecie człowieka.

Kiedyś nie było w Polsce feminizmu. W tych pięknych czasach porządny mężczyzna z łezką w oku myślał o porządnej kobiecie, co to mu poda obiad i dziecię do ucałowania. On ją pochwali, przytuli i obdarzy kwiatkiem. Ta z wdzięczności nocą mu się „odda”, a on się „wykaże”. Rano ze śniadaniem w teczce on ruszy do pracy, a ona w pokorze czekać będzie na łup wypłaty. Jeszcze kilka lat temu pewien dziekan zaproponował mi zastąpienie jednej koleżanki przy jakichś obowiązkach, tak to ujmując: bo to wprawdzie prowadzi tu koleżanka XY, ale wie pan, że z koleżankami to my wolimy się kolegować w łóżku, a nie na wydziale.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną