Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Totalna propozycja

Przy-PISy Redaktora Naczelnego

Głównym motywem wszystkich politycznych wydarzeń ostatnich dni było demonstrowanie (i poszukiwanie) jedności.

No wreszcie. Platforma Obywatelska dała oznaki życia. Na PO, a zwłaszcza na jej liderze Grzegorzu Schetynie, od kilku miesięcy używali sobie wszyscy. Może nawet szczególnie złośliwie i gorzko przeciwnicy PiS. Systematycznie spadające notowania partii, ostatnio coraz częściej poniżej alarmowego poziomu 20 proc., potwierdzały opinie, że cała formacja więdnie, wchodzi w kryzys, który za moment może doprowadzić do jej rozpadu czy wręcz unicestwienia. Pojawiły się pierwsze wyraźne ruchy rozłamowe, bo tak pewnie trzeba odczytywać deklarację programową ogłoszoną przez posłankę Joannę Muchę, uważaną za jedną z liderek „frakcji młodych”, czyli partyjnych 40-latków. Ale bodaj najgorsze, co wizerunkowo przytrafiło się Platformie, to sondaże wskazujące, że Grzegorz Schetyna ma ledwie kilkunastoprocentowe poparcie elektoratu PO, a w ogólnych rankingach zaufania do polityków grzęźnie gdzieś na dole listy, w okolicach Antoniego Macierewicza.

Schetyna, do którego przylgnęła opinia aparatczyka i człowieka pozbawionego charyzmy, zaczął być postrzegany jako obciążenie partii, personalny gwarant wyborczej porażki. Nieważne, na ile ten wizerunek był wykrzywiony i dla Schetyny krzywdzący – w polityce jest tak, jak uważają wyborcy, a oni pana Grzegorza nie polubili. Siłą Schetyny pozostawała ostatnio już głównie jego niezastępowalność. W tej sytuacji zwołana do Łodzi Konwencja Samorządowa PO zapowiadała raczej kolejną partyjną liturgię, rutynowe, bez żaru i wiary, klepanie antypisowskiego różańca. A tu proszę; może nie sensacja, ale prawdziwa niespodzianka.

Grzegorz Schetyna miał wreszcie dobrze napisane i, co ważniejsze, dobrze wygłoszone (nie ma co się wstydzić promptera) przemówienie. Być może najlepsze od dwóch lat, również dlatego, że – jak zauważono – bodaj ani razu nie padła nazwa PiS ani nazwisko Kaczyński.

Polityka 43.2017 (3133) z dnia 24.10.2017; Komentarze; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Totalna propozycja"
Reklama