Kraj

Z ostatniej strony

Polityka i obyczaje

Polityka

Zbigniew Hołdys się zdenerwował („Newsweek”): „Starszy Pan ogłosił kilka dni temu, że być może prawda nie istnieje. Ta prawda, do której dążył od lat, do której się zbliżał, której istnieniem usprawiedliwiał najohydniejsze działanie wobec współrodaków, degradując ich społecznie, niszcząc zawodowo, wyzywając od złodziei, komunistów, ludzi gorszego sortu, co mu zamordowali brata. (…) W kwietniu dowiemy się, że »prawdy ustalić się nie da«”.

Lech Makowiecki kończy swój felieton w „Sieciach Prawdy” apelem: „Akcja Różaniec do Granic to początek walki o bezpieczną i wolną Polskę. Za rozmodlonym Jagiełłą czy Sobieskim stały jednak doskonale wyszkolone, uzbrojone i zdeterminowane rycerskie hufce. Panowie! Siłownie, sale sportów walki, strzelnice i Wojska Obrony Terytorialnej czekają na was!”. Ciekawe, co ćwiczy autor. Na pewno złudzenia.

W „Przeglądzie” Attaché jak zwykle ciekawie: „Nowa władza bardzo swobodnie traktuje bezpieczniackie epizody swoich »żołnierzy«. Nie tak dawno uznała, że ambasador w Niemczech Andrzej Przyłębski, pseudonim »Wolfgang«, nie współpracował z SB. Bo po podpisaniu zobowiązania przekazywał mało istotne informacje. W ten sposób narodziło się nowe kryterium współpracy – efektywność. I kto był słabym agentem, to dla IPN agentem nie był. Ale większość na kazus Przyłębskiego patrzy inaczej. Przyjmuje, że decydujące jest kryterium użyteczności dla obecnej władzy. Jesteś użyteczny, tak jak małżeństwo Przyłębskich – agentem nie byłeś”.

Tygodnik „Najwyższy Czas!” rozmawia z Patrykiem Vegą. Okazuje się, że reżyser ma bardzo dobrą opinię, o sobie.

Polityka 43.2017 (3133) z dnia 24.10.2017; Felietony; s. 98
Oryginalny tytuł tekstu: "Z ostatniej strony"
Reklama