Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Następny do kosza?

Stosunek polskich władz do Organizacji Narodów Zjednoczonych jest – jak to się dziś mówi – przedmiotowy.

Pod koniec października Diego García-Sayán, peruwiański dyplomata – z ramienia Rady Praw Człowieka ONZ – przebywał w Polsce. Przyjechał zapoznać się, czy praworządność w Polsce jest faktycznie zagrożona. García-Sayán jest jednym z bardziej znanych dyplomatów na zachodniej półkuli i w kręgach międzynarodowych. Syn byłego ministra spraw zagranicznych Peru urodził się w Nowym Jorku, kiedy jego rodzice przebywali na emigracji po wojskowym zamachu stanu w ich kraju. Po powrocie do Limy poszedł śladami ojca. Dwukrotnie stał na czele dyplomacji peruwiańskiej, był także ministrem sprawiedliwości, po czym rozpoczął karierę międzynarodową. Był sędzią, a nawet przewodniczącym Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka. Kandydował (bez powodzenia) na stanowisko sekretarza generalnego ONZ, obecnie jest sprawozdawcą tej organizacji na temat praworządności w różnych krajach. W tym ostatnim charakterze przyjechał do nas.

To tyle jeśli chodzi o gościa. Co się tyczy gospodarzy, to stosunek polskich władz do Organizacji Narodów Zjednoczonych jest – jak to się dziś mówi – przedmiotowy. Kiedy zabiegamy o wybór na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa, jest to dla nas sprawa życia i śmierci, jedno z głównych zadań polskiej polityki zagranicznej, a w końcu ogromny sukces, którym chwalą się wszyscy zainteresowani – od ministra do prezydenta Dudy, który mówił o tym z dumą w swoim wystąpieniu w Zgromadzeniu Ogólnym. Na nic zdały się małostkowe próby pomniejszenia polskiego sukcesu poprzez przypominanie, że podobny zaszczyt spotykał Polskę (także w czasach PRL) kilkakrotnie, a imponujące poparcie w głosowaniu miały również kraje reprezentujące inne regiony. Ważny sukces w największej organizacji – i basta!

Natomiast kiedy do Polski przyjeżdża sprawozdawca tej organizacji przyjrzeć się naszej praworządności, wówczas pojawiają się pytania – jakie to ma znaczenie, ile ten ONZ ma dywizji, kiedy po raz ostatni ONZ miał jakiś realny wpływ na wydarzenia, kto to jest ten García, jak długo jeszcze ulica i zagranica będą nas pouczać?

Polityka 45.2017 (3135) z dnia 07.11.2017; Felietony; s. 102
Reklama