Kraj

Wolność bycia karanym

PiS pozbawia wolności obrońców puszczy. Strach protestować?

Obóz dla Puszczy pod siedzibą Lasów Państwowych Obóz dla Puszczy pod siedzibą Lasów Państwowych Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Władza PiS koncepcję naruszania miru domowego stosuje permanentnie. Działaczy Obozu dla Puszczy zatrzymano na 24 godziny, mimo że nie było to konieczne dla prowadzenia dalszego postępowania.

Czy mamy do czynienia z kryminalizacją protestów społecznych? Rzeczywiście, obecna władza nader często wykorzystuje przepisy karne do radzenia sobie z protestami przeciwko sobie samej. Ale mamy też do czynienia z procesem równoległym: prywatyzacją instytucji państwa. Staje się ona narzędziem do tłumienia wolności protestowania. Takie instytucje jak Sejm czy ministerstwa przestały należeć do suwerena. Władza PiS przejęła je w posiadanie, czego dowodem jest używana przez organy ścigania PiS koncepcja „naruszenia miru domowego”.

Od czwartkowego popołudnia 22 osoby, które protestowały w siedzibie Lasów Państwowych przeciwko bezprawnej wycince Puszczy Białowieskiej, są pozbawione wolności. Nie mają jeszcze postawionych zarzutów, ale policja mówi o naruszeniu miru domowego.

Działaczy Obozu dla Puszczy zatrzymano na 24 godziny, mimo że nie było to konieczne dla prowadzenia dalszego postępowania. Wystarczyło ich spisać i wezwać na przesłuchania. Jednak zastosowano najostrzejszą możliwą formę reakcji: pozbawienie wolności. Zapewne poskarżą się na zatrzymanie do sądu i sąd oceni, czy taka reakcja policji była konieczna i proporcjonalna w demokratycznym społeczeństwie (art. 31 ust. 3 konstytucji). Ale gołym okiem widać, że była to po prostu forma represji, zmierzająca do zemsty i odstraszenia od dalszych protestów.

PiS znów sięga po koncepcję naruszania miru domowego

Z drugiej strony można odnotować pewien postęp: wobec ekologów zastosowano przynajmniej konkretną procedurę, która przewiduje drogę odwoławczą. Mniej szczęścia mają np. Obywatele RP, notorycznie pozbawiani wolności na kilka godzin w pozaprawnym trybie „legitymowania”.

Niemal równo trzy lata temu, 20 listopada 2014 roku, policja w podobny sposób poradziła sobie z okupacją siedziby Państwowej Komisji Wyborczej przez grupę prawicowych działaczy, m.in. z Solidarnych 2010 i Ruchu Narodowego. Na czele okupacji stali Ewa Stankiewicz i Grzegorz Braun. W okupowanych pomieszczeniach PKW zorganizowali konferencję prasową, na której ogłosili, że żądają ustąpienia PKW i unieważnienia wyborów samorządowych. Policja siłą wyciągnęła protestujących i zatrzymała 12 osób. Media, wówczas „niepokorne”, uznały to za łamanie demokracji i praw człowieka. Wielu zatrzymanych dostało zarzuty naruszenia miru domowego, kilku zostało prawomocnie skazanych na grzywnę.

Władza PiS koncepcję naruszania miru domowego stosuje permanentnie. Tak było z protestami pod Sejmem w sprawie „głosowania kolumnowego” 16 grudnia ubiegłego roku. Potem marszałek Marek Kuchciński zamknął teren Sejmu dla obywateli. A Obywatele RP w proteście „wkraczają” od tamtego czasu na teren Sejmu, łamiąc bezprawny ich (i moim) zdaniem zakaz marszałka. Za co są zatrzymywani lub „legitymowani”, a policja kieruje wnioski o ukaranie za „naruszanie miru domowego marszałka Sejmu”.

Ale czy Sejm jest „domem” czy w ogóle własnością marszałka Sejmu? Czy siedziba Lasów Państwowych jest własnością jej dyrektora? Czy instytucje państwa są własnością urzędników sprawujących władzę? Czy może jednak „suwerena”, czyli społeczeństwa i jego członków?

Bo odpowiedni przepis – 193 kk – brzmi: „Kto wdziera się do CUDZEGO domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

PiS prywatyzuje instytucje państwowe

Czy urząd jest dla obywatela „cudzy”?

W sprawie okupacji PKW sądy uznały, że jej siedziba jest własnością PKW. W sprawach o „wkraczanie” na teren Sejmu uchyliły się od rozstrzygnięcia meritum, uznając, że teren jest ogrodzony murkiem za niskim, żeby można było mówić, że to „teren ogrodzony”.

A szkoda, bo Obywatele RP narażali się właśnie po to, by sąd ocenił, czy w demokratycznym państwie prawa marszałek może zamykać Sejm jak swoją prywatną posiadłość.

Teraz „mir domowy” dotyczy też dyrektora Lasów, nomen omen, „Państwowych”. Państwowych, czyli czyich: władzy?

Tematem pokrewnym jest uznanie kultu smoleńskiego przez MSWiA za religię, bo osoby, które protestują na trasie miesięcznic, dostają zarzuty przeszkadzania w uroczystościach religijnych.

Sprawa nie jest bagatelna, bo w państwie PiS prywatyzacja instytucji państwowych stała się narzędziem walki z wolnością zgromadzeń i wolnością słowa. Można przypuszczać, że mamy z tym „problem systemowy”, jak nazywa takie sytuacje Trybunał w Strasburgu.

Okupacja budynku publicznego niewątpliwie może utrudniać pracę urzędników i innych funkcjonariuszy państwa. I narusza przepisy regulaminów. To może być podstawa do wezwania na pomoc policji do usunięcia demonstrantów. Także siłą, jeśli nie podporządkują się wezwaniu do opuszczenia budynku. Można nawet ukarać tych, którzy nie podporządkują się wezwaniu. Ale to zupełnie co innego niż koncepcja, że instytucje państwa są własnością władzy.

„Nikt im nie zabrania protestować” – mówi władza PiS, zatrzymując, legitymując i wnioskując o ukaranie demonstrantów. 800 spraw karnych i wykroczeniowych Obywateli RP w ciągu bieżącego roku pokazuje skalę kryminalizacji prób korzystania z obywatelskiego protestu. Do tego dochodzi zatrzymywanie i wnioski o ukaranie dla ekologów blokujących wycinkę puszczy. Swego czasu PiS zamówił nawet ekspertyzy prawne, które miały mu dać podkładkę do oskarżenia – bez konieczności uchylania immunitetu – posłów PO okupujących w grudniu zeszłego roku salę obrad Sejmu.

Korzystanie w Polsce z wolności demonstrowania sprzeciwu wobec władzy znowu staje się aktem odwagi.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną