Czy tędy droga?
Doprawdy nie brakuje feministkom naszej części Europy (i nie tylko) pola do działania.

Jeszcze niedawno zdawało się, że feminizm jest walką o zapewnienie kobietom równych z mężczyznami praw startu w życiowym wyścigu szczurów, równych wynagrodzeń przy równych kompetencjach, równych możliwości awansu społecznego, równego dostępu do źródeł wiedzy, kultury, działalności politycznej etc., etc. Zapomnijmy o tym. Równość jest już tylko jednym z postulatów feminizmu i to, wydaje się, zgoła nie naczelnym.

Afera Harveya Weinsteina w Hollywood. Ronan Farrow (syn Mii Farrow i Woody’ego Allena) opublikował oto w „New Yorkerze” dossier udowadniające ponad wszelką wątpliwość, że zdobycie roli w produkowanych przez Weinsteina filmach musiały aktorki, debiutantki w szczególności, okupić mniej czy bardziej zaawansowanymi usługami seksualnymi dla potentata. Przymus, który jest obrzydliwością. Tym większą zresztą, jeśli spojrzy się na facjatę podstarzałego satyra. Skądinąd w ten sposób potwierdziło się powszechne przekonanie dotyczące nie tylko Stanów Zjednoczonych i bynajmniej nie tylko wytwórni The Weinstein Company and Miramax, iż dla wielu aktorek droga do kariery prowadzi przez łóżko.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj