Dopóki wolno
Jestem ocalony przez Polaków i Żydów.

Kiedy wybuchła wojna, miałem półtora roku. Od pewnego czasu mieszkaliśmy w Stanisławowie, gdzie mój ojciec, Bernard, po studiach we Francji, pracował jako agronom w przedsiębiorstwie zieleni miejskiej, specjalność kwiaty. Matka, Izabela, była pielęgniarką. Niedawno pewna bardzo miła i dobra pani, która pracuje w Muzeum Historii Warszawy i robiła kwerendę przedwojennej prasy lwowskiej, trafiła na wzmianki o moim ojcu, dotyczące jego działalności zawodowej i społecznej. Był to dla mnie piękny prezent i poświadczenie tego, co zawsze wiedziałem z opowiadań, ale dowodów na piśmie nie miałem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną