Zatrute listy
Godne jest podkreślenia, iż wysyłanie z reguły anonimowych donosów do władz niemieckich było całkowicie bezinteresowne.

Z opowieści wilnian, którzy często wpadali do rodziców powspominać dawne czasy, zapamiętałem historię młodego porucznika AK, który w okresie okupacji niemieckiej przechadzał się po mieście w długich kawaleryjskich butach, szarej burce amarantowo podbitej, z klamrą pod szyją, i nasadzonej zawadiacko na głowę konfederatce. Każdy Polak widział od razu, że to konspirator i bohater, a wszystkie dziewczęta spod Ostrej Bramy kochały się w nim na umór i, choć katoliczki, skłonne były się oddać na pierwsze wezwanie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj