Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Humor na kartki

Ja, niżej podpisany autor powyższego felietonu sprzed lat 35, przyznaję, że miałem wszystkich P.T. Czytelników za ludzi w miarę rozgarniętych.

Uprzejmie proszę jak najbardziej usilnie szanownego pana prezesa Moczara, niech mu praca lekką będzie, oraz pana prokuratora generalnego Ruska i pana oficera dochodzeniowego, oraz pana sędziego śledczego, żeby zajrzeli do swojej dużej szafy i żeby jak najszybciej, jak najbardziej wyszło na jaw, że Gustaw Holoubek, kiedy był jeszcze prominentem, przyjął talon na samochód dostawczy marki Żuk, którego w ogóle nie użytkował, tylko wręcz odwrotnie, czyli à rebours, sprzedał ogrodnikowi spod Wyszkowa, od którego do dziś otrzymuje bezkartkowe podgardle, że sprzedał za dolary, to chyba jest jasne, gdyż również w dolarach zapłacił rodzicom Magdy Zawadzkiej za jej córkę, a swoją wybrankę, którą mu oddali, dokładając do tego szafę gdańską dwudrzwiową po renowacji, dalej wychodził u Józefa Kępy mieszkanie: »Józiu, mówił, czy to jest do pomyślenia, żebym ja, Ryszard III od godziny 19 do 21.30, nie mógł nawet wnieść swojego tronu do mieszkania, bo mam wąskie drzwi na Grochowie, zresztą wiesz, jaka ta Grochowska jest, zbudowaliście tam przemysł i zaplecze usługowe, sam otwierałeś pawilon z napisem ‘Kaszanka dla ludności’, ale kiedy do mnie przyjeżdża Laurence Olivier, sam przyznasz, że to jednak wstyd (...)«. Moja redakcja jest zainteresowana z paragrafu rozliczeń, rzecz jasna, żeby do końca konsekwentnie wyciąć ten wrzód, ale przyzna pan, że oni żyli jak elita na wyspie Bali, mieli Haiti na placu Defilad. Kierowca służbowej wołgi Teatru Dramatycznego powiedział, że Holoubek wszystko zmienia i eksploatuje w sposób rabunkowy, a najbardziej to dziewczyny i samochody. (...) Lud nie tylko lubi czytać o nadużyciach i nieprawościach elity, ale też chce te nadużycia oglądać, chce zobaczyć, jaki te nadużycie mają dekolt, jaki biust i jakie nogi. (...

Polityka 12.2018 (3153) z dnia 20.03.2018; Felietony; s. 94
Reklama