Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Oświecenie wciąż trwa!

Otóż w XVIII w. wymyślili, że gdy zaufamy rozumowi i nauce, możliwy stanie się szybki postęp cywilizacyjny.

W długiej historii reakcji – reakcji na ruch oświeceniowy i liberalny – rzecznicy interesów arystokracji i kleru nie ugrali zbyt wiele, niemniej jednak kilka lew wzięli. Umowa społeczna zawarta w łonie literackich i politycznych elit Zachodu nakazała wygasić samo pojęcie oświecenia, wobec czego uznaliśmy niby, że epoka ta kiedyś tam jakoś się skończyła. Ponadto umówiono się, że będziemy traktować tych wszystkich Wolterów i Diderotów (choć już nie Kanta) protekcjonalnie, a zwłaszcza podkpiwać sobie z ich nadmiernego optymizmu (wersja dla liberałów) lub pychy (wersja dla konserwatystów), wyrażających się wiarą w nieograniczony postęp ludzkości na drodze do pokoju, dobrobytu i sprawiedliwości społecznej.

Ten punkt porozumienia nabrał szczególnej wyrazistości po drugiej wojnie światowej, której okropieństwa miały być nie tylko dowodem na to, że racjonalność nie chroni ludzkości przed barbarzyńskim okrucieństwem, lecz nawet może jej sprzyjać. Jakoś nie za bardzo przejęto się tym, że Hitler i Stalin, nie mówiąc już o innych dyktatorach, garściami czerpali zarówno z arsenału nowoczesności, jak z reliktów dawnych, słusznie minionych epok. Inne małe zwycięstwo reakcji to nałożenie embarga na rzekomo naiwne oświeceniowe pojęcie postępu. Nikt już nie mówi o postępie, za to wszyscy mówimy o rozwoju, które to słowo jest ścisłym postępu synonimem.

Na szczęście dziś już reakcja leży zupełnie i można powiedzieć głośno, że król ma piękne szaty, czyli że oświecenie wciąż trwa i ma się jak najlepiej. Co więcej, jego obietnice sprzed ponad dwustu lat w zasadzie się spełniają, jakkolwiek znacznie wolniej i oporniej, niż wyobrażali to sobie myśliciele XVIII w. Warto wszak przypomnieć sobie, co nam obiecywali i do czego nas namawiali, bo są to rzeczy niebagatelne i wciąż bardzo nam drogie – tak bliskie i drogie, że zapominamy o dawnych prorokach, którym winniśmy wdzięczność, wszystko przypisując swojej własnej epoce.

Polityka 34.2018 (3174) z dnia 21.08.2018; Felietony; s. 88
Reklama