Kraj

Premier przychodzi o świcie

Florian Bolk/Jalag Syndication / EAST NEWS
Jaki pan premier dzisiaj łaskawy, że nie odmawia mi prawa do ojczyzny.

Pani prezes, ktoś do pani.

– Do mnie? O tej porze?

– Twarz znajoma, gdzieś widziałam, ale nazwiska nie znam. Mazowiecki?

– Może Morawiecki, niech pani prosi.

– Do gabinetu pierwszej prezes?

– A gdzie?

– On może to uznać za demonstrację. Może do saloniku?

– Do gabinetu. Oni krzyczą, dopóki mogą, a jak wiedzą, że dalej ściana, to spuszczają z tonu, chowają ambicje do kieszeni i udają, że nie widzą, czyj to gabinet.

Polityka 39.2018 (3179) z dnia 25.09.2018; Felietony; s. 102

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020