Kraj

Dyplomacja w gronostajach

Dyplomacja w gronostajach

Raz wyzwolona wola stania się profesorem jest nie do zatrzymania.

Od czasu, kiedy ponad pół wieku temu napisałem felieton „Palant” (1967 r.), o obronie pracy doktorskiej na temat tej gry (na Uniwersytecie im. Bolesława Bieruta we Wrocławiu), moją ulubioną lekturą są recenzje prac i dorobku kandydatów do stopni naukowych. W ten sposób leczę swój kompleks magistra. Miło patrzeć, jak recenzenci przeżywają istne katusze, rozpięci pomiędzy tym, co myślą, a tym, jak głosują. Oto (za tygodnikiem „Wprost”) fragment recenzji księdza profesora Mariana Nowaka (KUL) z rozprawy habilitacyjnej kandydatki PiS na rzeczniczkę praw dziecka: „Autorka wkracza w niezrozumiały zresztą język (…) wykorzystując stanowiska wybranych teologów lub teksty bezpośrednio z Pisma Świętego czy Katechizmu, wypowiada zdania brzmiące jak swoisty przekaz Bożej woli, gdy pisze: »Z jakże wielką miłością i pieczołowitością Bóg powołuje każdego człowieka do życia.

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016