Kraj

„Krystaliczna uczciwość” Kaczyńskiego w biznesie

Na taśmach Jarosław Kaczyński o planowanej budowie i jej finansach mówi tak, jakby był prezesem lub właścicielem. Na taśmach Jarosław Kaczyński o planowanej budowie i jej finansach mówi tak, jakby był prezesem lub właścicielem. Mariusz Kamiński / Agencja Gazeta
Okazuje się, że Kaczyński nie tylko dobrze liczy, ale i potrafi załatwiać. Na przykład kredyt z kontrolowanego przez państwo banku Pekao SA.

Jarosław Kaczyński powiedział kiedyś o sobie, że on jest „samo dobro”. Liderzy Prawa i Sprawiedliwości, po ujawnieniu przez „Gazetę Wyborczą” nagrań prezesa ze spowinowaconym z nim austriackim przedsiębiorcą, dodają także: „sama uczciwość”. Bulwersujące nagrania, na których Jarosław Kaczyński jawi się jako rzutki, ale niezbyt solidny biznesmen, mają bowiem – według PiS – być dowodem jego krystalicznej uczciwości. Słuchający mogą odnieść całkowite odmienne wrażenie.

Kaczyński nie płaci

Austriak, połączony z prezesem więzami rodzinnymi, zdecydował się przyjechać do Polski, żeby w dyskrecji zająć się pracami, dzięki którym spółka Srebrna, biznesowe zaplecze PiS, będzie mogła za pośrednictwem innych spółek zbudować dwa wieżowce, wysokie na 190 metrów. Z rozmowy wynika, że z roboty się wywiązał, ale mu za nią nie zapłacono, więc o należne mu 9 mln euro zamierza walczyć. Tym bardziej że – według adwokata Jacka Dubois – spędził w Polsce rok i poniósł spore koszty, chociażby na wynajęcie hotelu.

Kaczyński na taśmach nie mówi, że nie zapłaci, ale nie płaci. Radzi kuzynowi udać się do sądu. Wcześniej zleceniodawcy polecili Austriakowi wystawić fakturę na spółkę, która, jak się okazało, nie ma pieniędzy, więc zapłacić nie może. To pierwszy dowód na uczciwość prezesa. Są i inne.

Kaczyński chce to robić jak Rydzyk

Budowy wieżowców o nazwie K-Towers nie rozpoczęto, ponieważ najpierw PiS musiałby wygrać wybory nie tylko w Warszawie (rozmowa była nagrywana w lipcu 2017 r.), ale także w kraju. Władze stolicy planują bowiem w tym miejscu zupełnie inną zabudowę, więc miasto trzeba najpierw odzyskać. Prezes ma też świadomość, że informacja, że PiS buduje wieże (nawet widzi już w mediach tytuł „Partia buduje wieżowce”) za 1,3 mld zł, na których, wzorem Tadeusza Rydzyka, ma zamiar sporo zarobić, może zostać źle przyjęta przez wyborców. Opozycja zacznie liczyć setki milionów z euro, na jakie partia może liczyć z wynajmu.

Takie sumy kłócą się ze skromnością i brakiem zainteresowania pieniędzmi, z jakimi kojarzony jest prezes. Po kolejnych wygranych przez PiS wyborach partia już nie będzie musiała zwracać na takie drobiazgi uwagi. Zrobi, co zechce. W końcu te pieniądze jej się należą.

Czytaj także: Jak ludzie Kaczyńskiego przejęli „Gazetę Polską Codziennie”

Kaczyński potrafi załatwić kredyt

Na taśmach Kaczyński nie tylko dobrze liczy, ale i potrafi załatwiać. Na przykład kredyt z kontrolowanego przez państwo Pekao SA sięgający 300 mln euro, co ma być kolejnym dowodem krystalicznej uczciwości. Władze banku, zależne od polityków, z pewnością nie zapytają o wiarygodność kredytową spółki. Co ciekawe, budowy nie ma prowadzić spółka Srebrna, która jest własnością Fundacji im. Lecha Kaczyńskiego, a tylko, dla niepoznaki, jakaś inna. Prywatny bank z pewnością zainteresowałby się jej wiarygodnością kredytową, prezes kontrolowanego przez państwo z pewnością tego nie zrobi.

Na taśmach Jarosław Kaczyński o planowanej budowie i jej finansach mówi tak, jakby był prezesem lub właścicielem, w każdym razie osobą władną podejmować wszelkie decyzje biznesowe. Wiec PO nie od rzeczy zauważa, że jego oświadczenia majątkowe na taką finansową potęgę prezesa nie wskazują. Żąda sprawdzenia ich wiarygodności. Zaś z ust Katarzyny Lubnauer padają słowa „słupy”. Najwyraźniej uważa, że przedsięwzięcie Prawa i Sprawiedliwości, związane z budową w celach komercyjnych K-Towers, jest mało przejrzyste.

Słupy są potrzebne, ponieważ prawo w Polsce zabrania partiom prowadzenia działalności gospodarczej. To kolejny dowód uczciwości prezesa i złej woli totalnej opozycji, której „słupy” kojarzą się z mafiami vatowskimi.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną