Kraj

Hamulec na walec

A gdyby opozycji udało się zdominować Senat?

Przez ostatnie cztery lata politycy opozycji mogli sobie w parlamencie najwyżej pogadać. Przez ostatnie cztery lata politycy opozycji mogli sobie w parlamencie najwyżej pogadać. Marcin Bondarowicz
Może i wasz Sejm, ale nasz Senat – takie hasło pojawia się w kręgach opozycyjnych po przegranych wyborach. Miałaby się powtórzyć historia sprzed 30 lat, kiedy zjednoczona solidarnościowa opozycja obsadziła 99 miejsc w stuosobowym Senacie, podczas gdy w Sejmie większość miały siły dawnego reżimu.
Przejęcie Senatu nie daje opozycji władzy, która mogłaby być realną polityczną przeciwwagą dla PiS. Miałoby przede wszystkim znaczenie propagandowe i symboliczne, co też jest nie do pogardzenia. Przejęcie Senatu nie daje opozycji władzy, która mogłaby być realną polityczną przeciwwagą dla PiS. Miałoby przede wszystkim znaczenie propagandowe i symboliczne, co też jest nie do pogardzenia.

Senat wygrać łatwiej, bo okręgi są jednomandatowe, więc rywalizują nie tyle partie, ile osobowości. Podobnie jak w wyborach na prezydentów miast. W wyborach samorządowych w zdecydowanej większości miast wygrał niePiS. Teraz ugrupowania, które tworzyły zwycięską „miejską koalicję” chcą powtórzyć – ponownie jako wyborczy sojusz – podobny sukces w Senacie. Ma być jeden kandydat zjednoczonej opozycji, o ile taka się utrzyma, przeciw jednemu kandydatowi Zjednoczonej Prawicy.

Czytaj także

Rynek

Wojna wódki z piwem

Wódka z piwem toczą wojnę. Obie strony uzbrojone w opinie, ekspertyzy i badania starają się skłonić państwo, żeby wreszcie zrobiło z konkurentem porządek. Od czasów wojny masła z margaryną takiego konfliktu na polskim rynku nie było.

Adam Grzeszak
16.07.2019