Kraj

Harcerzyki

Baden-Powell przyznać sobie może wątpliwy honor prekursora oficjalnego i legalnego wykorzystywania dzieciaków do realizowania celów wojennych i dywersyjnych.

Za dawnych lat „harcerzykiem” nazywano napój łączacy w proporcji 50:50 wódkę wyborową (w najgorszym przypadku czyściochę) albo żubrówkę z sokiem grejpfrutowym. W barku Bristolu, w koszmarnych latach PRL, zamawiało się krótko: „poproszę harcerzyka ze świerszczykiem”. Harcerzyk był dla ciała, a świerszczyk, czyli zagraniczne pismo z rozebranymi panienkami – dla ducha. Przyznam się, że jest to jedyna forma, pod którą lubię harcerzyki, w przeciwieństwie do dziatek w szarych mundurkach z nożami u boku, a tym bardziej staruchów prezentujących nostalgicznie ów uniform na akademiach ku czci.

Polityka 32.2019 (3222) z dnia 06.08.2019; Felietony; s. 96

Czytaj także

Kultura

Kompozytorki wchodzą do gry

Kiedyś mieliśmy wśród kompozytorek pojedyncze przykłady spektakularnych karier. Ale najmłodsze pokolenie idzie całą ławą, co było widoczne na jesiennych festiwalach muzyki współczesnej.

Dorota Szwarcman
01.12.2020