Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Czy człowiek ma wolną wolę?

Czyż nie jest całkiem możliwe, że tam gdzie niby to decydujemy sami, faktycznie decydują nasze geny, hormony i inne chemiczne świństwa?

To klasyczne zagadnienie stało się ostatnio na nowo popularne, a to z powodu objawiających się nam coraz to nowych naturalnych i cywilizacyjnych mocy, które mogłyby podstępnie determinować nasze odczucia, nasze wybory i nasze czyny, wytwarzając w nas jednocześnie przewrotne iluzje, jakobyśmy mieli na cokolwiek wpływ.

W XVIII w. martwiliśmy się, że wszystkim sterują prawa mechaniki (i może jeszcze jakiś „chemizm”) nakazujące wszystkim rzeczom poruszać się w całkiem określony sposób. Potem się przyzwyczailiśmy, tak jak w średniowieczu jakoś pogodzono się ze wszechwiedzą i wszechwładzą Boga, który i tak wszystko z góry zaplanował i wie, co uczynimy, zanim sami o tym postanowimy. Bo cała wieczność nieskończonego czasu to u Boga jedna chwila „wiecznego teraz”, skupiającego całą przeszłość i przyszłość.

Kartezjusz podniósł wątpliwość, że może i diabeł by wystarczył, aby wywołać w nas iluzję wolności. W to jednak, że naszymi umysłami i naszym postępowaniem steruje jakiś zły duch albo w ogóle, że jesteśmy mózgami w słoikach, którym aplikuje się przez kabelek rozmaite wrażenia – np. takie, że mamy ciała, chodzimy po ulicy itp. – jakoś nie chce się nam uwierzyć (chyba że mamy coś nie tak z przednim zakrętem kory obręczy na muniu). Kartezjusz twierdził zresztą, że dobry Bóg na coś takiego by nie pozwolił.

Jednakże odkrycia biologii XX w. mocno już nas zaniepokoiły. Czyż nie jest całkiem możliwe, że tam gdzie niby to decydujemy sami, faktycznie decydują nasze geny, hormony i inne chemiczne świństwa? Albo i te wielkie korporacje, które zbierają informacje na nasz temat w internecie i zniewalają nas za pomocą marketingowych tricków, wymuszając określone zakupy i wybory polityczne? Czyżbyśmy naprawdę byli marionetkami w łapach bogów, demonów, losu, genów, hormonów, praw psychologii i czego tam jeszcze?

Polityka 33.2019 (3223) z dnia 12.08.2019; Felietony; s. 104
Reklama