Kraj

Państwo równoległe

Skandal w Ministerstwie Sprawiedliwości to nie incydent, ale jądro systemu konsekwentnie budowanego przez Jarosława Kaczyńskiego.

Z aferą w Ministerstwie Sprawiedliwości (więcej w tekście „System kastowy”) PiS postępuje według schematu sprawdzonego przy poprzednich publicznych skandalach. Jest więc dymisja jako dowód najwyższych etycznych standardów. Jest zapowiedź wprowadzenia „jednoznacznych regulacji”– tak jak napisano nową instrukcję prominenckich lotów, tak teraz ma powstać Kodeks Etyki Sędziów, zabraniający im stosowania mowy nienawiści. Zresztą to przecież po stronie opozycji są prawdziwe afery i hejt: określenie „farma trolli” pojawia się w mediach narodowych wyłącznie w odniesieniu do posła Brejzy i ratusza w Inowrocławiu. A w ogóle: jaka afera? TVP mówi o „medialnych publikacjach na temat sędziów”, rzecznik rządu i sam Zbigniew Ziobro powtarzają, że mamy do czynienia z jakimś konfliktem „wewnątrz skłóconego środowiska sędziowskiego”, a minister jedynie ubolewa, że o niczym nie wiedział i znów się zawiódł na sędziach. Poza tym – co podkreśla nieustannie premier Morawiecki – nie zajmujmy się „kampanijnymi emocjami”, lecz konkretami, jak np. obiecane dopłaty suszowe, gdyż dymisja pewnych osób „ostatecznie kończy sprawę”. Tak to mielą piarowe młyny.

Fakt, że na tę aferę rzucono jednocześnie tyle przykrywek, wskazuje, że oceniono ją jako grubą i niebezpieczną. Wskutek zdrady Emilii, osoby z wnętrza tajnej grupy operacyjnej, nagle odsłoniły się ukryte mechanizmy państwa PiS. Zbieranie haków na przeciwników władzy, ich gnojenie, szantażowanie, szykanowanie. Wykorzystywanie aparatu państwa, rządowych mediów i służb specjalnych przeciw opozycji.

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Przypisy; s. 6
Reklama