Kraj

Fiasko zdrowotne

Szpitalne oddziały ratunkowe trzeszczą w szwach. Szpitalne oddziały ratunkowe trzeszczą w szwach. Maksymilian Rigamonti / Reporter

Jak wskazują sondaże, ochrona zdrowia to najgorętszy i najbardziej wyczekiwany temat obecnej kampanii wyborczej. Szkoda tylko, że akurat w tej kwestii politycy mają mało konkretów do zaproponowania. Muszą się jednak zmierzyć z trudną materią, w wielu miejscach mocno zaniedbaną, w dodatku bodaj najlepszej recepty na poprawę sytuacji w kampanii przedstawić nie sposób (m.in. podniesienia składki, likwidacji łóżek szpitalnych). Dlatego opozycja powinna wykorzystać fakt, że rządzący nie zdali egzaminu z reform.

Przykładowo ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli odsłania klęskę sieci szpitali – reformy wprowadzonej w 2017 r., która według PiS miała skrócić kolejki oraz zatrzymać rosnące zadłużenie placówek. W ostatnim kwartale 2018 r. wynosiło ono 12,84 mld zł, czyli o ponad miliard złotych więcej niż rok wcześniej. Po raz pierwszy od dawna długi szpitali publicznych rok do roku przyrastają w tempie dwucyfrowym, co jest też konsekwencją presji na podwyżki płac. Pisowska sieć niczego więc nie polepszyła. Dyrektorzy placówek, zamiast podejmować starania związane z poprawą warunków leczenia lub rozszerzać zakres świadczeń, skoncentrowani są na piętrzących się problemach kadrowych. Przy okazji NIK odsłonił fiasko reformy nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Szpitalne oddziały ratunkowe trzeszczą w szwach, bo brakuje personelu, a kolejki do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) napędzają na nocne dyżury pacjentów, których w ogóle nie powinno tam być. Przebojem stał się ostatnio założony przez ratowników fejsbukowy fanpejdż „To nie z mojej karetki”, na którym na bieżąco zgłaszają sygnały o ułomnościach systemu. To również podpowiedź dla opozycji, gdzie są najsłabsze punkty, którymi – w przypadku przejęcia po wyborach władzy – należy się zająć.

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 9
Reklama