Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Pożar w burdelu

Niektórym po prostu brak słów dla opisania afery hejterskiej.

Trudno się dziwić, skoro gangrena doszła aż pod drzwi ministra sprawiedliwości, może nawet sam premier mógł o niej coś słyszeć i przeprosi suwerena za chamstwo podsekretarzy stanu oraz rządowych pożal się Boże sędziów. Premier Mateusz Morawiecki zapewne uważa temat za zamknięty. Wszak zaledwie kilka dni temu przekonywał świat, że polskie sądownictwo roi się od stalinowskich katów, a nie od resortowych oszustów. Działanie kasty Ziobry, Piebiaka i innych bohaterów, mające dyskredytować sędziów z Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatą Gersdorf na czele, nie jest żadnym zaskoczeniem, jest w pełni zgodne z polityką rozwalenia sądownictwa i zastąpienia go własną służbą sędziowską, złożoną z lokajów w togach. To tylko niektórzy piewcy Ziobry zaczynają przeglądać na oczy i nie ukrywają zdumienia, że Zero równa się Zero. Chcąc przyjść z pomocą tym, którym trudno „odpowiednie dać rzeczy słowo”, przygotowaliśmy mały słowniczek hańby.

KIEŁBASA. Ulubiony przysmak polskich sędziów wygłodzonych w PRL. Najlepiej smakuje ukradziona podwawelska sucha – przysmak sędziego Żurka i krakowskiej kasty sędziowskiej.

CHINY. Kraj obok Hongkongu. Ulubiony cel wycieczek członków najwyższych trybunałów polskich. Jak wskazywał Zbigniew Ziobro – tam się lenili i uczyli demokracji, a w kraju sprawy wlekły się latami.

SPODNIE. Część garderoby, którą sędzia odsłania, kiedy zdejmuje togę. Jednemu pasowały tak dobrze, że zapomniał zapłacić. To nie znaczy, że na widok każdego sędziego należy trzymać się za spodnie.

WIERTARKA. Narzędzie, które składa się z części. Niektóre są tak drobne, że nie widać ich przy kasie.

POTKNĄĆ SIĘ O WŁASNE NOGI. Rozkręcić skandaliczną kampanię oszczerstw w ministerstwie, a potem samemu paść jej ofiarą.

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Felietony; s. 87
Reklama