Kraj

W łuk wygięci

Ktoś mi może powiedzieć, że wierszyki tu fastryguję, zamiast poważnie traktować sytuację w Polsce. Jak mam poważnie traktować?

Duma miesza się z radością, gdy ma się do czynienia z wizjonerem. Siedmiu jest u nas takich albo siedemnastu. Nazwisk nie podaję, bo RODO. Ale o jednym mogę tak napisać, że się wszyscy domyślą. To minister sportu, który w dodatku, jeśli znajdzie trochę wolnego czasu, podpisuje się jako premier. I wtedy zapowiada: za 20 lat staniemy się wielkim narodem. Więcej, mówi, jak to zrobi. Po prostu będzie wszędzie budował wyłącznie buspasy. Ale – i tu tkwi sedno pomysłu – wjedzie na nie tylko samochód z czterema osobami w środku.

Polityka 48.2019 (3238) z dnia 26.11.2019; Felietony; s. 97
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001