Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kto da radę

Wybory prezydenckie: kto da radę?

Obecny prezydent jest idealnie wręcz nieistotny. Nie odgrywa podmiotowej roli ani w polityce zagranicznej, ani wewnętrznej. Obecny prezydent jest idealnie wręcz nieistotny. Nie odgrywa podmiotowej roli ani w polityce zagranicznej, ani wewnętrznej. Daniel Pawluk / Forum
Wybory prezydenckie to najważniejsze polityczne wydarzenie 2020 r. Od ich wyniku zależy dalszy los najbardziej radykalnego projektu w dziejach III RP, czyli rządów PiS. A zarazem, co dziwne, poziom emocji towarzyszący wyłanianiu kandydatów nie jest specjalnie wyśrubowany.
Wszystko wskazuje na to, że główny ciężar rywalizacji z Dudą weźmie na siebie Małgorzata Kidawa-Błońska.Adam Chełstowski/Forum Wszystko wskazuje na to, że główny ciężar rywalizacji z Dudą weźmie na siebie Małgorzata Kidawa-Błońska.

Chyba jesteśmy już mocno zmęczeni przeciągającym się wyborczym maratonem. Zresztą zestaw prezydenckich kandydatów sugeruje, że tym razem czeka nas porcja niezbyt wciągającej ligowej przeciętności. W gotowym do startu niemal już skompletowanym peletonie zabrakło bowiem silnych osobowości czy autorytetów. Większość ubiegających się o prezydenturę dopiero aspiruje do pierwszego poważnego politycznego sukcesu. Udział w wyścigu o najwyższą stawkę nie stanowi zwieńczenia ich kariery, raczej jest szansą wybicia się. W najmniejszym może stopniu dotyczy to szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, jedynego w tym gronie politycznego lidera, a niegdyś ministra. Paradoksalnie dotyczy za to urzędującego prezydenta, który na finiszu kadencji nadal aspiruje do prezydenckiego formatu.

Po co w ogóle wybierać?

Owa sprzeczność – ważne wybory, ale niezbyt istotni kandydaci – rzuca cień na nadchodzącą kampanię. Bo może nie powinniśmy tym razem aż tak skupiać się na cechach poszczególnych pretendentów? Bardziej za to kierować się w wyborczych kalkulacjach tym, kogo reprezentują, kto za nimi stoi, jakie mogą być polityczne konsekwencje ich poparcia. Ale czy tak się stanie? Przecież poprzednim razem Andrzej Duda wygrał tylko dlatego, że miał dobrą kampanię, a Bronisław Komorowski przegrał, bo jego była fatalna. Nic innego nie miało znaczenia, ugruntowane oceny nagle wzięły w łeb, anegdota okazała się ważniejsza od argumentu. Cóż, suweren bywa nieprzewidywalny i rzadko kiedy racjonalny.

Dewaluacja najwyższego urzędu w państwie postępuje zresztą od dawna. Minął czas, kiedy o prezydenturę ubiegali się najważniejsi polityczni przywódcy. Ostatnim takim liderem z najwyższej półki był blisko dekadę temu Jarosław Kaczyński. A i tak kandydował wtedy w szczególnych smoleńskich okolicznościach.

Polityka 1.2020 (3242) z dnia 29.12.2019; Temat z okładki; s. 16
Oryginalny tytuł tekstu: "Kto da radę"
Reklama