Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Jak nie wstąpiłem do partii

RAZEM / Facebook
Partia Razem ma dosyć problemów programowych, sejmowych, finansowych, przyziemnych i szybujących wysoko pod nieboskłonem, żeby się jeszcze zajmować jakimiś nudziarzami chcącymi przystąpić do grona.

Lewica nareszcie umiała przejść powyżej indywidualnych ambicyjek i drugorzędnych sporów i osiągnęła obiecujący na przyszłość wynik w wyborach parlamentarnych. Tak mnie to ucieszyło, iż postanowiłem zrezygnować z notorycznej bezpartyjności (byłem dotąd tylko przez chwilę, przez wzgląd na Izę Jarugę-Nowacką i Aleksandra Małachowskiego, członkiem Unii Pracy) i wstąpić w szeregi. Ale które? Partia Wiosna nie zlała się wtedy jeszcze z SLD, więc możliwości były trzy.

SLD? Z wyjątkiem paru skamielin wszystko niby w porządku. Problem w tym, że choć lata minęły, moje nadwrażliwe nozdrza wyczuwają wciąż unoszący się nad partią zapach zupy ogórkowej. Mógł ongiś Leszek Miller leczyć proletariackie kompleksy rzekomym arystokratyzmem wymyślonej przez Jerzego Urbana Anastazji P. Dziewczyna zresztą okazała się wdzięczna i wystawiła jego męskości nader pochlebne świadectwo. Ale panna Magdalena Agnieszka Ogórek?! Historyk od pięciu boleści, a dzisiaj trzeciorzędna propagandystka na pasku Jacka Kurskiego?

De gustibus non est disputandum. Czyżby więc tak rozpaliły libido Millera blond grzywa, giętka kibić i bezmyślny błękit ocząt Magdaleny Agnieszki, że za jeden schrypnięty szept nawet prezydenturę gotów był jej przyrzec, nie tylko polską, ale i amerykańską? Mniejsza o to. Nic mi do Millera spraw intymnych. Ale tam była przecież cała partia, która zgadzała się na tę burleskę ostatniej kategorii i ośmieszała z masochistycznym zapałem. Smrodek kiedyś uleci. Na razie jednak, pomyślałem, niech sobie jeszcze trochę powietrzą.

Wiosna? Czemu nie? Cieplejszy wieje wiatr. Tylko wiele w niej problemów zbyt skomplikowanych na mój mały rozumek. Czy Robert Biedroń przez Warszawę jedzie do Brukseli, czy przez Brukselę do Warszawy. Wstąpił do piekieł, po drodze mu było.

Polityka 3.2020 (3244) z dnia 14.01.2020; Felietony; s. 88
Reklama