Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Uważajcie. Marian Turski mówi do świata

To było do świata

Marian Turski Marian Turski Leszek Zych / Polityka
To, co powiedział Marian Turski, więzień getta, potem obozu koncentracyjnego, uczestnik marszu śmierci, dotyczy potencjalnie każdego kraju, wszystkich społeczeństw.

Nie milkną echa po wystąpieniu Mariana Turskiego podczas rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz. Przekaz streszczający się we frazie: nie bądź obojętny wobec zła, bo ono, nawet kiedy wydaje się z początku małe i do zniesienia, może prowadzić do wielkiej zbrodni, okazał się uniwersalny. Od razu wszedł też do ogólnego obiegu – wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Věra Jourová, otwierając ostatnio konferencję na Malcie poświęconą zagrożeniom związanym z dezinformacją w sferze publicznej, kilka razy powołała się na przemowę Mariana Turskiego.

Bo było w niej coś głęboko chwytającego za serce, tak że chciało się jej wysłuchać kilka razy. Uruchamiała refleksje nad współczesnością; pełną konfliktów, szukającą moralnej busoli, gdzie rodzą się coraz większe obawy o przyszłość. A zarazem panuje przekonanie, że nic naprawdę złego zdarzyć się nie może, że zbiorowe szaleństwa, dyktatury, komory gazowe były kiedyś, ale przecież nie teraz – w epoce Facebooka i selfie. Turski, świadek i ofiara najgorszych momentów historii, potrząsa właśnie tym przekonaniem, mówi: uważajcie, bo wszystko może się zacząć od tego, że pewnym ludziom urzędowo zakazuje się siadania na pewnych ławkach albo przynależności do towarzystw śpiewaczych.

To tylko przykłady, nie musi chodzić o ławki czy śpiewanie, ale zasada zawsze jest taka sama: ktoś ma większe prawa, a ktoś mniejsze. Bo tak, bo tego chce większość, demos, a więc to jest właśnie czysta demokracja. Turski powiedział: otóż nie, bo jest jeszcze przyzwoitość, umowy społeczne, prawa mniejszości. Systemy, które tych wartości nie respektują, nie mogą nazywać się demokracjami, nie są z naszego kręgu cywilizacyjnego, wchodzą na – całkiem dosłownie – śmiertelnie niebezpieczną drogę. Na początku można to zatrzymać, ale wtedy często nie ma świadomości zagrożenia.

Polityka 6.2020 (3247) z dnia 04.02.2020; Przy-Pisy Z-cy Red. Nacz.; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Uważajcie. Marian Turski mówi do świata"
Reklama