Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Skuteczna konewka

Nienawiści mają swoje głęboko sięgające korzenie. Dorastają i rozwijają się powoli, korzystając z każdej okazji, by się dokarmić, wzmocnić głupim słowem i podlewającymi je doktrynami.

Bardzo pięknie przemawiał Marian Turski podczas uroczystości upamiętniających wyzwolenie obozu oświęcimskiego. Ale jednak coś mi zazgrzytało. Jakaś nuta jakby uciekła z partytury, powodując dziwną pustkę. Jest oczywiste, że musimy przestrzegać praw człowieka i obywatela, w tym dbać szczególnie o słabszych i mniej licznych, bo inaczej jakiś „mały Auschwitz” może nam słusznie i sprawiedliwie spaść na głowy. Pięknie to Marian Turski wysłowił. Rzecz w tym jednak, że w rzeczywistości społecznej rzeczy mają się inaczej niż w naturze. Owszem, bywa tak, iż kąpiemy się w słońcu, opalamy, planujemy radosne pikniki i wycieczki, aż tu, nad Skandynawią, pojawia się mały niżyk, szybko rozrasta i już następnego dnia gęsty deszcz spada nam na głowy w Rzeczpospolitej, wyrzucając słoneczną beztroskę do lamusa. Ideologie nienawiści, uprzedzenia i nasze codzienne zaniechania nie powstają tak sobie, Deus ex machina. Nie przemieszczają się też tak szybko jak niż skandynawski i nie pokona ich łatwo wyż znad Azorów. Nienawiści mają swoje głęboko sięgające korzenie. Dorastają i rozwijają się powoli, korzystając z każdej okazji, by się dokarmić, wzmocnić głupim słowem i podlewającymi je doktrynami. Holocaust był to jakiś przerastający zdolność ludzkiego rozumienia wulkaniczny wybuch zła. Ale Hitler nie wymyślił antysemityzmu. Podobnie po Hitlerze bynajmniej on nie zniknął. Jeśli jednak raz po raz ośmiela się szczerzyć zęby, to znaczy, że jest dopieszczany i wciąż zraszany życiodajnymi substancjami. Marian Turski doskonale wie, kto tu trzyma najbardziej skuteczną konewkę. Uznał wszakże, iż to rzecz w rocznicowym kontekście nazbyt delikatna, że nie miejsce i czas. Zresztą jego przestroga miała uniwersalny charakter. Dlatego chociaż żałuję, to rozumiem i siwy łeb chylę.

Natomiast w parę dni później oglądałem na ekranie telewizora dyskusję o LGBT.

Polityka 7.2020 (3248) z dnia 11.02.2020; Felietony; s. 88
Reklama