Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Kim jest prezydent?

Prezydent jest trochę do kochania i podziwiania. Dlatego łatwo prezydentom być wybieranymi na drugą kadencję.

Różni są prezydenci. Bywa, że jak w USA, naprawdę rządzą. Są niejako premierami albo „nadpremierami”, jak w Rosji i we Francji. Często jednak mają władzę i prerogatywy znacznie skromniejsze lub wręcz symboliczne, jak w Niemczech czy w Izraelu. Jednakże w każdym przypadku prezydentom przypada rola reprezentowania majestatu państwa – odrobinę anachroniczna, bo nawiązująca do monarchii, która swą tożsamość i dumę ucieleśnia w osobie króla. Dlatego tak dobrze i miło być prezydentem – chociaż jest to urząd w strukturze republiki, to ma w sobie coś z archaicznego splendoru epoki prerepublikańskiej. Zażywa więc sobie taki prezydent chwały i luksusów niedostępnych dla premierów, ministrów i przewodniczących izb parlamentarnych, którzy jako byty demokratyczne muszą wystrzegać się znamion pychy władzy. Co innego prezydent – ten fantomowy król. On może i powinien być odrobinę nieskromny, obsługując tę bardziej pierwotną warstwę ludowej wyobraźni politycznej.

Prezydent jest więc trochę do kochania i podziwiania. Dlatego łatwo prezydentom być wybieranymi na drugą kadencję. Przecież taki wybór to tylko akt potwierdzenia, że „nasz prezydent” faktycznie jest naszym prezydentem. Król jest nim dożywotnio – dlatego, że jest królem właśnie. I choć prezydent niby to czerpie swą siłę z powszechnego wyboru, to tak naprawdę wybór kogoś, kto już prezydentem jest, dla wielu obywateli oznacza tylko hołd należny jego majestatowi.

Można powiedzieć, że urząd prezydenta jest tylko w połowie demokratyczny, będąc hybrydą monarchicznych sentymentów i demokratycznego ideału demokracji bezpośredniej, sławetnej „woli powszechnej”, z której wyłania się władza. W rzeczywistości to, kto zostanie wybrany w powszechnych wyborach prezydenckich, jest wypadkową wielu dość przypadkowych okoliczności partyjnych.

Polityka 8.2020 (3249) z dnia 18.02.2020; Felietony; s. 88
Reklama