Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

Na desce

Dobrze, że ze szklanki piłem właśnie wodę, bo bimbrem bym się udusił. I tego felietonu o uczciwości PiS by nie było.

Wpadłem do Władysława, sąsiada mojego w nadwigierskiej wiosce. Bimber w lodówce stoi, ale on mówi, że sam pić nie będzie, a ja mu na to, że pić nie mogę, bo lekarstwa biorę. I tak siedzimy o suchych pyskach. W końcu szklankę wody zagryzłem czarnym, razowym chlebem, a Władek po mistrzowsku skleił skręta. – Jezioro tej zimy nie zamarzło, pierwszy raz w moim życiu. To znak, że nieszczęście będzie – powiedział przez chmurę dymu. Spojrzałem na niego: – Będzie? Już jest. Przecież od tego, że Duda wejdzie do szpitala i zrobi sobie zdjęcie w zielonym mundurku, wirus nie zniknie.

Polityka 12.2020 (3253) z dnia 17.03.2020; Felietony; s. 95
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >