Kraj

Zróbmy to

O wejście na wieżę starali się różni, ale zwycięzca był z góry wyznaczony.

Król Muł Mulisty Wielki sam mówił o sobie: Jestem ojcem zbawcą i rozdawcą. W chwilach szczególnej radości podśpiewywał: „Daję wam życie najlepsze na świecie, jakiego nie znajdziecie na żadnej planecie”. Raz na pięć lat urządzał wielkie wejście na Wieżę Marzeń, a zwycięzca zostawał księciem na małej wyspie. Miał dworzan wyznaczonych przez króla oraz wielki stół z zapasem piór i atramentu. Podpisywał na nim wszystkie dokumenty przysyłane przez kancelarię władcy. Od siebie dodawał tradycyjny komentarz: wspaniały edykt, boski rozkaz, to zarządzenie przejdzie do historii.

Polityka 27.2020 (3268) z dnia 30.06.2020; Felietony; s. 81
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021