Kraj

„V” jak hipopotam

Chyba nie ma pisarza polskiego, którego by Polska nie bolała.

Czy Państwo dadzą wiarę, że przeżyłem ponad 80 lat nie przeczytawszy ani jednej książki Krzysztofa Vargi? (Czyli mam kwalifikacje na ministra kultury). Nie żebym miał coś przeciwko Vardze jako takiemu, jak mógłbym mieć, skoro nie czytałem, raczej dlatego, że to ja jestem czytelnikiem drugiego sortu – powieści czytam rzadko. Agata mówi, że to jest dowód lenistwa umysłowego, Varga by napisał „zidiocenia”. Jak mi córka przyniesie „Serotoninę” lub „Uległość” albo krytycy wskażą Tokarczuk, to przeczytam, inaczej bym był jak minister – kawałek powieści i dość.

Polityka 36.2020 (3277) z dnia 01.09.2020; Felietony; s. 80
Reklama

Czytaj także

Historia

Droga sztuka – w co się teraz inwestuje

Aukcyjny rynek sztuki w Polsce w swojej 30-letniej historii przeżywał hossy i bessy, mody i nagłe zwroty. Ale mniej więcej od roku po prostu staje na głowie.

Piotr Sarzyński
22.07.2021