Kraj

Rewolucja snobów

Nie trzeba znać się na sztuce, aby z podniesionym czołem brać w niej udział.

Któż nie jest choć trochę próżny? Przecież bez afirmacji nie dałoby się żyć. Lecz gdy nasza próżność wyżywa się w ambicjach kulturalnych, to chyba dobrze. Podciągnąć się na wyższy poziom, poudawać przed sobą i przed innymi, że już tam się jest – to zdrowe i budujące. Jednakże sprawa jest wstydliwa. Do snobizmu, nawet „zdrowego”, głupio się przyznać, bo przecież nie na snoba się snobujemy, lecz na nie-snoba zgoła. Dlatego powszechny nasz snobizm trzeba otulić kołderką przyjaznego, demokratycznego dyskursu, który połechce filistra, a „elitaryście” pogrozi palcem.

Polityka 42.2020 (3283) z dnia 13.10.2020; Felietony; s. 95
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021