Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Życie do kitu

Dziesięć lat, pięćset tekstów – cóż to jest dla młodego felietonisty? W tej branży, jak w skokach narciarskich, liczą się punkty za długość i styl.

Trzydziestego listopada, jak zwykle w poniedziałek, zacząłem czytać felieton Krzysztofa Vargi na ostatniej stronie „Dużego Formatu”. Ostatnia strona jest najlepsza. Ku mojemu rozczarowaniu, z lektury wynikało, że po dziesięciu latach i około 550 tekstach autor żegna się – przedwcześnie moim zdaniem – z pisaniem felietonów. Żegna się z przyjaciółmi z „Gazety”, z połową swojego życia, z „częścią samego siebie”. Felieton zainteresował mnie szczególnie. Jako autor ponad dwóch tysięcy felietonów na przestrzeni pół wieku odebrałem decyzję Vargi jako sugestię, że najwyższy czas pójść jego śladem. Może nawet przeoczyłem już najlepszy moment i teraz będzie trudno wyskoczyć z tramwaju zwanego POLITYKĄ.

Jako czytelnika zabolało mnie, że autor żegna się ze wszystkimi, z kombatantami „Gazety” (ileż to już razy czytałem o żłobku na Iwickiej), z „całym zastępem” kierowników, koleżanek i kolegów, tylko nie z czytelnikami. „W »Gazecie« spędziłem całe dorosłe życie zawodowe – pisze Varga – i to, że tyle tam wytrzymałem, to drobiazg, ale to, że ze mną wytrzymano, jest dowodem na to, że miłosierdzie istnieje (…)”. Tu następuje spis nazwisk dużego formatu, z których największe są dwa: Michnik i Łuczywo. Michnik potrafił „opierdolić z góry do dołu”, ale to Varga wyparł, za to we wdzięcznej pamięci zachował „rozkosze rozmowy z Adamem”. Z kolei Łuczywo, „zabójczo genialna redaktorka”, potrafiła rzucić w niego paczką papierosów w czasie kolegium. Bez Heleny i Adama jego życie, pisze, „byłoby do kitu”.

To co w takim razie ja mam powiedzieć? W POLITYCE spędziłem całe dorosłe życie zawodowe – mógłbym napisać – ale okazuje się, że było to (i jest!

Polityka 50.2020 (3291) z dnia 08.12.2020; Felietony; s. 96
Reklama