„Polityka”. Pilnujemy władzy, służymy czytelnikom.

Prenumerata roczna taniej o 20%

OK, pokaż ofertę
Kraj

Czy inna prawica jest możliwa

Istotę nowej natury prawicy świetnie pozwalają wyjaśnić słowa zmarłego niedawno historyka idei prof. Marcina Króla.

Rządy PiS na długo przesądziły o tym, jak będzie wyglądać polska prawica. Nie ze względu na ich treść ideologiczną, ale na metodę działania. Wielu wyborców prawicy będzie już zawsze oczekiwać tej retoryki, tego sposobu mówienia o przeciwnikach, tego natężenia politycznych emocji. Każda próba opuszczenia tej mentalnej klatki będzie zawsze przez sporą część zwolenników uznawana za zdradę. Najmłodsi strażnicy metody tworzą dziś prawicowe młodzieżówki, pilnują zwartego szyku w mediach społecznościowych, zaludniają gabinety polityczne, redakcje mediów, dostają się na posady w administracji, spółkach, w kolonizowanych przez Zjednoczoną Prawicę instytucjach publicznych. Nawet jeżeli część z nich kiedyś się otrząśnie, to raczej przejdzie „na drugą stronę”, niż weźmie się za zmiany.

Istotę tej nowej natury prawicy świetnie pozwalają wyjaśnić słowa zmarłego niedawno historyka idei prof. Marcina Króla. W znakomitej historii XIX-wiecznego konserwatyzmu wprowadził on istotne rozróżnienie między odruchem zachowawczym – bezrefleksyjnym i emocjonalnym – a myślą konserwatywną. Myślą będącą czymś więcej niż sublimacją odruchu. Jej istotą było często rozróżnienie między zmianą nieuniknioną i tą, która zachodzić nie musi. Między tym, co warte obrony jako uniwersalne dobro, a tym, co przypadkowe, podlegające dyskusji i kompromisom. Prawo i Sprawiedliwość oparło swoje działanie nie na sublimacji jakichkolwiek emocji, ale na ich podgrzewaniu. Na eskalowaniu odruchów, wzmacnianiu ich retoryką, która doprowadza często prawicę do postaw groteskowych. Wszak przemówienie Jarosława Kaczyńskiego wzywające do obrony kościołów nie było wyrazem emocji rzesz katolików, ale wzniecało strach, podgrzewało nastroje, było wypowiedziane bez społecznego słuchu.

To, co pisze na co dzień prawicowa prasa, to, co głosi publiczna telewizja, to, co krzyczy z sejmowej trybuny lider większości – to jedyny rzeczywisty kodeks postępowania.

Polityka 51.2020 (3292) z dnia 15.12.2020; Komentarze; s. 9
Reklama