Kraj

Własny pokój

W Polsce, w Chinach, wszędzie, zmagamy się z tym samym problemem: opisywane przez nas doświadczenie wciąż traktowane jest jako „kobiece”, a nie jako uniwersalne.

Czy zawsze musimy lądować w szufladce z napisem „kobieta”? Skoro uniwersalne oznacza męskie, to kobiety wciąż tkwią na marginesie normy. Chociaż jest nas na świecie więcej, nadal musimy się łasić i prosić, żeby traktowano nas poważnie. Żeby w ogóle uznano nas za człowieka, bo przecież po angielsku słowo „człowiek” jest tym samym, co „mężczyzna”.

„…krótko przystrzyżona, zawsze w spodniach, przypominała mężczyznę i wydaje mi się, że starała się umyślnie, nawet z pewną przesadą podkreślać te cechy szorstkim, urywanym głosem, stanowczością i bezceremonialnością wypowiedzi, jakby chcąc w ten sposób zamanifestować, iż prawdziwa sztuka wymaga rzeczowości i ścisłości, a nie kobiecego sentymentalizmu” – tak Henryk Vogler widział Marię Jaremiankę, malarkę, rzeźbiarkę, scenografkę (Justyna Sobolewska „Miron, Ilia, Kornel” wyd.

Polityka 52.2020 (3293) z dnia 20.12.2020; Felietony; s. 136
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety na froncie

Rozmowa ze Swiatłaną Aleksijewicz, autorką bestsellera „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, o żołnierkach Armii Czerwonej

Paweł Sulik
15.06.2021