Kraj

Doły

Wszystko, co było, do czego, jak to się mawia, „doszliśmy”, znika jak kamfora.

Odkąd dzieci z klas I–III wróciły do szkoły, jako matka 9-latka, który w końcu nie uczy się online, z własnymi rodzicami spotykam się już tylko na spacerach. W ubiegłą niedzielę wieczorem poszłam z mamą na przechadzkę po Starym Mieście, nacieszyć oko iluminacją świąteczną, która jeszcze przez chwilę wytwarza ślad węglowy na Krakowskim Przedmieściu. Chciałyśmy obie poczuć się przez chwilę jak przed wojną, jak przed covidem, w czasach, gdy robiło się takie zwariowane rzeczy, jak jedzenie ciastek w kawiarni hotelowej albo picie grzanego wina po łyżwach na Rynku.

Polityka 6.2021 (3298) z dnia 02.02.2021; Felietony; s. 79
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Urok małych liczb. Najlepsze polskie apartamentowce

Zamiast balkonów na długość stopy i niedoświetlonych parapetów są szerokie tarasy i wielkie okna, zamiast anonimowości – przestrzenie, które sprzyjają spotkaniom z sąsiadami. Najlepsze polskie apartamentowce mają mało mieszkań, wyjątkową architekturę i położenie. Niestety, kameralne wciąż znaczy rzadkie i ekskluzywne.

Marta Polny
28.09.2021