Kraj

Skinheadzi wchodzą do partii (Odc. 4)

Brunatny Dolny Śląsk. Skinheadzi wchodzą do partii (Odc. 4)

Bolesław Tejkowski podczas demonstracji pod ambasadą Niemiec w 1993 r. Bolesław Tejkowski podczas demonstracji pod ambasadą Niemiec w 1993 r. Michał Sadowski / Forum
Na początku lat 90. popularnością cieszy się ugrupowanie Bolesława Tejkowskiego. Z czasem pojawią się kolejni liderzy, jak dawny agent SB Stanisław Potrzebowski i jego rodzimowiercze środowisko.

Tejkowski to dawny lider krakowskiej rewolty studenckiej z 1956 r. i kolejno: asystent Zygmunta Baumana, kolega Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, a po 1968 r. żarliwy antysemita, prorosyjski panslawista i zwolennik „narodowego komunisty” Mieczysława Moczara.

Marsz na Zgorzelec

Tejkowski szuka dla Polaków religii narodowej. Eksploruje neopogaństwo. Początkowo współpracuje z grupą Władysława Kołodzieja i Jerzego Gawrycha. Ten ostatni pracuje z Tejkowskim w peerelowskim Towarzystwie Krzewienia Kultury Świeckiej. Po godzinach, jako kapłan Masław II, czci prasłowiańskich bogów. Uznaje też Tejkowskiego za reinkarnację Bolesława Śmiałego. Temu tak to się podoba, że zmienia sobie urzędowo imię z Bernarda na Bolesława. Jednocześnie regularnie spotyka się z SB.

Na fali przemian 1989 r. Tejkowski wypływa na szersze wody. Zakłada nacjonalistyczną partię Polska Wspólnota Narodowa. Rasizm, antysemityzm, krytyka Kościoła i hasła socjalne przyciągają do niej skinheadów. Sukces okazuje się jednak bardzo nietrwały. Na początku 1992 r. Tejkowski zwołuje zwolenników do Zgorzelca. 15 lutego 400 skinów wyrusza spod dworca, bijąc napotkanych po drodze Niemców, i udaje się w kierunku granicy, gdzie zostają zatrzymani przez policję i brygadę antyterrorystyczną. – Tejkowski wypuścił chłopaków na miasto, a sam się schował na dworcu – wspomina „Robson”.

Policja siłą spycha skinów z powrotem na dworzec i aresztuje kilkunastu z nich. Tejkowski zupełnie nie kontroluje sytuacji. – Myśmy razem z wokalistą Sztormu 68 przyszli na ten dworzec i zaczęliśmy Tejkowskiego opieprzać. Dał nam nawet ulotki do ręki, a my po prostu rzuciliśmy mu je w twarz, zbluzgaliśmy go i odeszliśmy od niego – opowiada „Robson”.

Czytaj też: Historia „Dzikiego i Słowika” (Odc. 1)

Agent „Rymski” i neopoganie

Lider PWN jest poszukiwany przez policję. Ukrywa się we Wrocławiu u „Jarosza”. Poznaje ich ze sobą Stanisław Potrzebowski, znajomy działacza Aryjskiego Frontu Przetrwania, mieszkający we Wrocławiu dawny współpracownik Tejkowskiego. Dopiero co wrócił z RPA. Jest rasistą i antysemitą. W Polsce ludowej był pilotem wojskowym i agentem wywiadu o pseudonimie „Rymski”.

To główny polski propagator myśli Jana Stachniuka, przedwojennego nacjonalisty, nazywanego endeckim Maksem Webberem. Za przyczynę klęski Polski uważał on kontrreformację, za lek religię narodową – rodzimowierstwo. Elementy ideologii pożycza od faszyzmu i bolszewizmu, gęsto szyjąc własną siatkę pojęć (kultura vs „wspakultura”, „wola tworzycielska”, wspólnota rodowa – „zadruga” itd.).

Oparte na jego koncepcjach konspiracyjne Stronnictwo Zrywu Narodowego już w 1945 r. popiera proradziecką Krajową Radę Narodową, przez kilka lat współpracują z władzami komunistycznymi. Kiedy jednak jego stronnicy przestają być potrzebni, Stachniuk ląduje w więzieniu, a środowisko zostaje rozbite i rozjeżdża się po Polsce. We Wrocławiu osiedlają się Antonii Wacyk „Gniewomir”, Maciej Czarnowski „Sławomir” (tajny współpracownik SB „Odra”) oraz Józef Brueckman „Jarosław”. Tu nawiązuje z nimi kontakt w latach 70. nowe pokolenie neopogan – w tym Potrzebowski.

Czytaj też: O czym będzie ten serial (Odc. 2)

Kolega Janusza Walusia

Studiuje wówczas we Wrocławiu historię. Interesuje się Zadrugą. Przygotowuje się do pisania o niej doktoratu w zachodnich Niemczech. Na miejscu oprócz pracy naukowej zajmuje się szpiegowaniem. Robi zdjęcia natowskim bazom i inkasuje za to fundusze z Polski. Do czasu. W 1981 r. znika z radarów wywiadu. Odnajduje się w Bonn, stolicy RFN, gdzie przez kilka lat kieruje Instytutem Stosowanej Historii Społecznej. Ta instytucja to, wedle Sławomira Cenckiewicza, przykrywka wywiadów amerykańskiego i zachodnioniemieckiego.

W 1985 r. Potrzebowski wyjeżdża do RPA, gdzie działa w World Apartheid Movement. To skrajnie prawicowa grupa afrykanerów walcząca o zachowanie apartheidu. Współpracuje m.in. z Ku Klux Klanem. W listopadzie 1990 r. policja RPA podejrzewa, że organizacja planuje dokonać zamachów terrorystycznych za pomocą trującego gazu. Koosa Vermulena, narodowego socjalistę i fana Hitlera, lidera organizacji, zatrzymują po serii ataków bombowych w drugiej połowie 1990 r.

Także morderca lidera południowoafrykańskich komunistów Chrisa Haniego Janusz Waluś ma silne powiązania z ruchem. Zna się też z Potrzebowskim. Kiedy apartheid upada, „Rymski” czuje, że grunt pali mu się pod nogami i w 1991 r. zjawia się we Wrocławiu. Zatrudnia się na Akademii Muzycznej, gdzie jest lektorem niemieckiego. Nosi sygnet ze swastyką. Imponuje młodym skinom podróżami, stopniem wojskowym i doktoratem. Obok tego jest dalej antysemitą i rasistą. To on stworzy dla nich kolejną „parasolową” organizację.

Czytaj też: Początki. Frasyniuk, Mandela i bramy Valhalli (Odc. 3)

Powstaje Rodzima Wiara

Pod koniec lat 80. ośmieleni zmianami politycznymi w PRL Wacyk, Czarnowski i Brueckman z pomocą młodszego o dwa pokolenia Zdzisława Słowińskiego zakładają nieformalne Towarzystwo Miłośników Kultury Słowiańskiej. Ten ostatni spotkał Wacyka na kiermaszu książek, gdzie próbował propagować myśl Stachniuka.

Panowie zbliżają się do tego stopnia, że „Gniewomir” opracowuje dla dzieci młodego wówczas adepta obrzęd postrzyżyn, który został odprawiony na Ślęży w 1987 i następnym roku. Kiedy likwidacji ulega cenzura, tworzą razem wydawnictwo Toporzeł, które wydaje książki Stachniuka i samego Wacyka, ździebko Nietzschego i krztynkę francuskiej pogańskiej nowej prawicy. Cel – „repolonizacja Polski” .

I tak oto z połączenia skinheadów, emerytowanych zadrużan, ich wydawnictwa i repatrianta rasisty z RPA powstaje Zrzeszenie Rodzimej Wiary. W 1994 r. składa wniosek o rejestrację. Od 1996 r. są już oficjalną religią. Nestorzy grupy – Wacyk i Czarnowski – umierają niedługo później. Tejkowski, zupełnie zapomniany, żyje do dziś w swojej kawalerce przy ul. Hożej w Warszawie, którą załatwił mu 60 lat temu premier Cyrankiewicz. Ciągle wydaje odezwy i manifesty. Potrzebowski mimo 83 lat na karku do dziś kieruje Rodzimą Wiarą ze swojego mieszkania na wrocławskiej ul. Strzegomskiej. Pozostał antysemitą i rasistą.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną