Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Gdzie się podział honor?

O honorze i innych takich dyrdymałach możemy zapomnieć. Hulaj dusza, piekła nie ma!

Dlaczego ludzie przestali się wstydzić swoich występków? Nikt nie strzela sobie w łeb (co może i dobrze), nikt nie „oddaje się do dyspozycji” ani nie składa rezygnacji. Bezwstyd, zapieranie się win lub ich przemilczanie. Bezczelność i wyzywające zachowanie tam, gdzie należałoby oczekiwać wstydu i ekspiacji. Oto nowe, nieznane wcześniej cechy aktorów sceny publicznej, coraz powszechniejsze również w życiu codziennym.

Kiedyś oburzałem się, widząc, jak kolejne skandale i kompromitacje spływają po „teflonowych” politykach jak woda po kaczce. Że przyłapano go na kłamstwie? Że ma konszachty z gangsterami? Że wymuszał łapówkę? Że jest sterowany przez agentów obcego wywiadu? Kiedyś ujawnienie takich faktów prowadziło do kryzysu politycznego i zmiany rządu, a co najmniej kończyło karierę skompromitowanego polityka. Dziś tego rodzaju sensacje z udziałem najwyższych przedstawicieli władz mogą co najwyżej zwiększyć „klikalność” kilku portali w przeciągu kilku dni. Potem sprawy już właściwie nie ma. Nie zajmują się nią prokuratorzy, a opinia publiczna, zmęczona własną bezsilnością, również obojętnieje. Trudno już sobie wyobrazić, aby coś mogło skompromitować dygnitarza umocowanego u samej góry. Można, owszem, posłużyć się takimi czy innymi materiałami, aby kogoś zdjąć ze stanowiska, lecz nie jest to wynikiem moralnego wzburzenia ani nie służy obronie dobrego imienia środowiska władzy. Względy moralne czy prawne są dziś bowiem traktowane zupełnie instrumentalnie, czyli wykorzystywane jako pretekst w rozmaitych walkach frakcyjnych i personalnych grach. Również opinia publiczna nie wywiera w takich sprawach żadnego nacisku, a jako że jest to jedna z jej naczelnych funkcji, można dziś postawić pytanie, czy w ogóle jeszcze coś takiego jak opinia publiczna istnieje.

Polityka 29.2021 (3321) z dnia 13.07.2021; Felietony; s. 94
Reklama