Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Stalin wiecznie żywy?

Nikogo nie razi muzeum Stalina, tak jak nikt nie płacze po ofiarach covidu. Życie, co poradzisz?

Człowiek nie jest wieczny. I ja umrę. Jak osądzi mnie naród i historia? Błędów było wiele. Lecz były i osiągnięcia. Błędy zostaną przypisane mnie, zwalą kupę śmieci na mój grób, lecz przyjdzie dzień, kiedy wiatr historii wszystkie je rozniesie”. Te prorocze słowa Stalina odpisałem sobie w miejscu, gdzie pamięć wielkiego Gruzina trzyma się dzięki jakiejś osobliwej bezmyślności, zmieszanej z dumą małego a dzielnego narodu. Wiatr historii zaiste zwiał śmieci z tej mogiły.

Muzeum Stalina zwiedzałem akurat w dniu, w którym władze rosyjskie zakazały działalności organizacji Memoriał. Putinowi nie w smak krytyka reżimu, któremu z przekonaniem służył. Historia zatoczyła koło – Rosja znów jest mentalnie tam, gdzie zastali ją demokraci zakładający Memoriał. Może wolą ludu jest, aby nie mieć innej woli niż władca?

Biednym demokratom zawsze się zdawało, że ludzie chcą stanowić o sobie. Tymczasem okazuje się, że ludzie wolą żyć w pokoju i bezpieczeństwie, nawet za cenę podporządkowania brutalnej władzy. W końcu prześladuje ona swoich przeciwników, a nie „zwykłych ludzi”. Czyż nie wystarczy więc nie być przeciwnikiem?

Próbuję zrobić wysiłek, żeby to zaakceptować, bo przecież werdykt ludów świata już zapadł i nie jest po myśli oświeconych elit. Ostatnie dni pozwoliły mi lepiej zrozumieć ludzi, których doświadczenie uczy, że władza jest zawsze zła i trzeba ją brać taką, jaka jest, dopóki nie wszczyna wojny, a ludzie mają co jeść. Ludy ziemi wyznają prostą teorię: rządy są złe, bo kradną i wojują, lecz „tam, na dole” ludzie zawsze chcą pokoju i są dla siebie życzliwi. Jest w tej teorii jeszcze specjalne miejsce dla uwielbionych przez narody przywódców. Są jak bogowie – ponad ludzkie miary dobra i zła. Cóż zrobić – na to, że władza prowadzi do przemocy, nawet najświętsi spośród królów nie pomogą.

Polityka 4.2022 (3347) z dnia 18.01.2022; Felietony; s. 88
Reklama