Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Zwykły człowiek i wojna

Czy człowiek może wybierać „stronę” i „sprawę”? To raczej one wybierają jego.

Lęk, oburzenie, uniesienie, zmęczenie… Na karuzeli uczuć łatwo o moralny zawrót głowy. W trudnych sytuacjach uczymy się siebie i szukamy swojej najlepszej wersji. Jednakże cokolwiek zdecydujemy – czy oddamy się pomaganiu, czy zachowamy dystans, czy też nawet odwrócimy się od świata, wybierając własny interes – nie unikniemy poczucia nieautentyczności bądź, jak to nazywa psychologia, nieadekwatności. Za mało czułości, za dużo egzaltacji… I tak źle, i tak niedobrze. Z wojną zawsze niedobrze.

Bezradność intelektualna i emocjonalna nie usprawiedliwia złych wyborów, lecz trzeba ją brać pod uwagę, gdy chcemy kogoś oceniać. Bo na wojnę nie ma mocnych. Weźmy Rosjan. Zdaje się, że w większości wierzą kłamliwej propagandzie i popierają inwazję Putina na Ukrainę. Czy możemy ich winić? Owszem, nie zadają sobie trudu, aby dotrzeć do wiarygodnych źródeł informacji. Wybrali reżimową „bańkę” z kłamstwami. A raczej nie wybrali, tylko wcale się nad możliwością wyboru nie zastanawiali. Są „zwykłymi ludźmi” i jako tacy są przekonani, że ich świętym prawem jest dbać o siebie, a więc wierzyć w to i robić to, co zapewni im bezpieczeństwo ekonomiczne i emocjonalne. Cóż, większość z nas tak postępuje – przyjmujemy to, w czym nas wychowano i czym nas karmią nauczyciele, telewizyjni spikerzy i kapłani.

A jednak są tacy w Rosji, którzy protestują i ponoszą tego konsekwencje. Artyści, naukowcy i, raz jeszcze, „zwykli ludzie”. Może to raczej oni zasługują na cześć i podziw niż tamci, czyli oportunistyczna większość, na potępienie? A może, paradoksalnie, jeszcze odważniejsi są ci, którzy z racji swej rosyjskiej czy na wpół rosyjskiej tożsamości w samej Ukrainie witają interwencję Putina z nadzieją i radością, otwarcie to deklarując?

Polityka 12.2022 (3355) z dnia 15.03.2022; Felietony; s. 88
Reklama